Skip to content

Dobra wiadomosc z rana

1134135136137138140»

Komentarz

  • Sic transit gloria...

  • Mała rzecz a cieszy :-)

  • Cieszy wiedza jak to wygląda od środka a zwlaszcza to, że redaktorzy chodzą na bankiety żeby się najeść na zapas.

  • Facebókowe konto Kackiego zawiera wiecej szczerych uwag i obserwacji z zycia redakcji, zwlaszcza Wysokich Obciachow

  • Miło się czyta

  • ...wspaniałe

  • @Wielen powiedział(a):
    Facebókowe konto Kackiego zawiera wiecej szczerych uwag i obserwacji z zycia redakcji, zwlaszcza Wysokich Obciachow

    Ja tam nie mam konta, więc jak czytać?

  • takoż

  • takoż

  • edytowano 5 September

    W wolnej chwili przekleję.

  • 13 III 2026 W "Gazecie Wyborczej" po serii zwolnień jest jeden dziennikarz śledczy i cztery osoby piszące o serialach

    8 III 2026
    "Bez znieczulenia" fragment ksiązki
    /.../ „Obcasy” zauważyły też wkrótce, że tematem przyciągającym uwagę jest patriarchat. I po pewnym czasie jedna z ich doświadczonych redaktorek powiedziała mi, że nie daje rady na zebraniach, że dziewczynom krew płynie z ust, gdy pojawia się temat, który miałby w umiarkowany sposób pokazać relacje damsko-męskie, że czasami sama boi się odezwać i zaproponować coś z umiarem. I poprosiła mnie, bym na zamkniętym zebraniu „Obcasów” omówił kilka ich numerów, powiedział o tożsamości czytelniczej, radykalizacji, ale zastrzegała, bym mówił spokojnie i cicho. „Ale co to znaczy?” – spytałem. „Bo widzisz”, powiedziała, „masz tubalny głos, silną osobowość, jesteś pewny siebie, a one się takich mężczyzn obawiają” /...

    7 III 2026 "Bez znieczulenia" fragment ksiązki
    /.../ W 2020 roku „Wysokie Obcasy” opublikowały wywiady z Kayą Szulczewską, aktywistką feministyczną, i Urszulą Kuczyńską, które opisywały spór nazwany TERF kontra TRANS. Przedstawicielkami kultury TERF (skrót od trans-exclusionary radical feminist) są feministki, które uważają, że kultura trans jest sprzeczna z ich postulatami, więc się niespecjalnie, delikatnie mówiąc, lubią. Po tych wywiadach przyszedł do „Obcasów” apel podpisany przez transaktywistów i ich sprzymierzeńców, by nie tylko tamte wywiady zdjąć, ale i nie rozmawiać z „osobami wykluczającymi” – w ich ocenie – osoby trans. Żeński zespół „WO” bardzo boi się takich apeli. Dziewczyny nerwowo na nie reagują, bo są użytkowniczkami social mediów i każda publikacja, która wywołuje rezon, dosięga ich osobiście. Tak stało się i w tym przypadku, bo na ich profilach facebookowych, jak mówiły na zebraniu redakcyjnym, nazywane były transfobkami, co w ich warszawskim lewicowym kręgu towarzyskim oznacza infamię /.../.

    5 III 2026 Fragment ksiązki "Bez znieczulenia"
    (...) Ostatnie masowe zwolnienia w Agorze, które przeżyłem, przebiegły zgodnie z regułami kryzysów na osiedlach zamkniętych, czyli w atmosferze strachu i plotek. Ktoś chyba musiał zostawić komputer bez automatycznej blokady, bo poszła pogłoska, że nawet nasi szefowie zaczęli negocjować sobie warunki odejścia godne kardynałów, ale my oczywiście nie wierzyliśmy, bo przecież… Jeden z tych szefów mówił na zebraniu, odwołując się najpierw do wartości Polski międzywojennej, powiewających sztandarów i płonącego serca, głosem jak zwykle patetycznym i ojcowsko czułym, ale bliski płaczu, że tylko testował czujność zarządu, tak że spokojnie, lojalność to podstawa, więc pomożecie? Pomożemy… Bo zaufanie. I koniec zebrania, wstajemy od komputerów, oczywiście z funkcją autoblokady, dzielimy robotę, szukamy autorów, ale już nie za tysiąc osiemset, ale za tysiąc dwieście złotych, a dobre zdjęcia za sześćset złotych zamieniamy na te za pięćdziesiąt, i domkniemy budżet numeru, zafurkocze znów w kioskach okładka „Nam nie jest wszystko jedno”. A jak nie mamy okładki, bo nie mamy na zdjęcia, to uratują nas „Wysokie Obcasy”, które kolejny raz wynegocjują w ramach jakiegoś może "beauty partner" autoryzowane zdjęcie aktorki z autoryzowanym wywiadem pozbawionym wszelkich kontrowersji, ale będzie się sprzedawać, bo to gwiazda teleturnieju, która zaczyna kampanię linii kosmetyków, które są eko, bo w butelkach po napojach, które były po szamponach, które były, co prawda, testowane na zwierzętach, ale i tak nikt tych zwierząt nie kochał. (...)

  • 18 XII 2025 "Bez znieczulenia", fragment ksiązki
    Najważniejszym chyba naszym działem jakoś od 2021 roku, któremu poświęcało się mnóstwo uwagi, zaangażowania i szkoleń, był dział SEO. Im więcej zwalnialiśmy w korekcie, tym więcej chyba zatrudnialiśmy w SEO, czyli dziale pozycjonowania tekstów w internecie i doboru słów o „wysokim współczynniku trendu w wyszukiwaniach przez internautów”, a więc niekoniecznie związanych z tematem, ale chodliwych. Zresztą nie czarujmy się – sumienna, czyli kosztowna korekta to wróg taniego dziennikarstwa sieciowego, a jeszcze wydłuża proces produkcji i słowo „produkcja” jest tu bardzo na miejscu. Korektorzy potrzebują pół godziny, by przeczytać i poprawić tekst o średniej długości czterech i pół tysiąca znaków, a co najmniej dwóch godzin na reportaże i eseje o długości ponad piętnastu tysięcy znaków. „Produkcja” tego nie lubi, bo „produkcja” chce od razu publikować, zwłaszcza jeśli to materiał ekskluzywny.
    Przy developing news, czyli materiałach, które trzeba aktualizować, nie obowiązują nie tylko ortografia, stylistyka i interpunkcja, alenawet fakty. (...)

    3 XII 2025 "Bez znieczulenia", fragment książki
    "Manuela Gretkowska, pisarka, doniosła w swoim poście na Facebooku, choć nigdy mnie na oczy nie widziała, nie znała prawdy i nie mogła jej znać na podstawie tego, co pisano w tym serwisie, że jestem „pojebem”, „przytuliłem się do trupa Ewy Wanat”, że „przemoc Kąckiego nie była tajemnicą” (!), że „to sprawa dla prokuratora” (!), co w komentarzach pod jej postem zostało przyjęte nie tylko z euforycznym okrucieństwem, ale i uwielbieniem dla niej jako autorki, i wylały się tam na mnie pomyje i życzenia tortur, choć można powiedzieć, że Gretkowska żyje z tego, bo pod każdym jej postem jest prośba, by wpłacać dla niej pieniądze na Patronite.

    1 XII 2025 Kącki/Rogaska, sezon drugi!
    Po mojej książce miałem nadzieję na opamiętanie, refleksję, krok w tył, zwłaszcza głównej zainteresowanej Karoliny Rogaskiej, nie mówiąc o Instytucie "Reportażu". Ale zainteresowana właśnie na swoim facebooku wyjęła znów wachlarz oskarżeń, tłumaczeń i aniołkowego spojrzenia niewinnej i skrzywdzonej, skoro poszła książka, która pokazuje teraz szeroki kontekst jej zachowań.
    "Nie mogę dłużej milczeć", pisze znów znaną frazą, by pociągnąć za sobą doświadczenie innych kobiet i znależć wsparcie w ataku. No nie, do cholery, dosyć tego, już raz przerabiałem tę nagonkę "niewinnej", gdy milczałem. Niech bronią się fakty, siadajcie więc do kolejnego sezonu serialu, a więcej znajdziecie w książce.
    1. Karolina Rogaska, nieznana mi osobiśce studentka Instytutu Reportażu, po krótkiej pracy mailowej nad tekstem, na oczach mojej córki, pijana, na festiwalu w Miedzance w 2017 r, w sposób na prawdę niemiły dobierała się do mnie przy świadkach, co widział i na szczęście zareagował Michał Nogaś, choć widziało wielu innych.
    Odwróćcie to - co było gdybym ja na oczach rodziny wulgarnie i po pijanemu zalecał się do matki dzieci.
    Zauważcie jak Karolina to pomija. Wstydzisz się dziewczyno? Słusznie. Zanim na drugi raz zrobisz z siebie ofiarę pomyśl co się za Tobą ciągnie, i czy aby na pewno masz moralny mandat do oskarżania kogokolwiek
    2. Po tym incydencie chciała dalej ze mną pracować i choć dostała burę, cisnęła dalej tekst, przyszła do redakcji, do mnie na chatę i znów, pijana, nie chciała wyjść z mojego mieszkania. Poszedłem spać, a ona została w mieszkaniu a nawet czekała aż się obudzę, a potem wlazła mi do łóżka. Nie było z mojej strony żadnych zachęt, działań, powiedzmy "okołoseksualnych", ani innych, a niechęć do kobiety nachalnej i ekspansywnej.
    3. Nigdy nie odpowiedziałem na jej tekst, który chciała dzięki mnie opublikować. Dostała po prostu: precz!
    4. Rok później biesiadowała jednak wespół ze mną i znajomymi /przysiadła się/ choć byłem przeciwny. Prosiłem, by trzymano ją ode mnie z daleka, bo jest ekspansywna - świadkowie.
    5. Gdy Rogaska do mnie zadzwoniła, po "rzekomej" skardze, Magdalena Kicińska, również z IR, doradziła mi, bym w rozmowie był koncyliacyjny i to możecie posłuchać na "dowodzie", czyli nagraniu, które przygotowała, i nie usłyszycie że się do czegokolwiek przyznaję.
    /Nie kłam Magda że było inaczej, już nakłamałaś dośc broniąc wizerunku Instytutu Reportażu, jak o rzekomej prokuraturze, która prowadzi sprawę o gwałt/

  • Suodkie!

  • Zdycha, zdycha i nie może zdechnąć.

  • Nie ostoi się królestwo wewnętrznie skłócone.

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.