@los powiedział(a):
Zabawne jak gładko Big Tech przeszedł na drugą stronę. Jeszcze niedawno byli w czołówce woke, jeden Peter Thiel się miotał.
Coś w tym jest, bo kręgi finansowe wydają dyskretne pomruki niezadowolenia z postawy prowoka.
Zegar tyka, a panu prowoku wreszcie zmiękła rura, bo Ellison otwarcie zagroził przeniesieniem biznesu do Nashville. Negocjacje trwają, a prawdziwe lewary niezadowolone.
@los powiedział(a):
Zabawne jak gładko Big Tech przeszedł na drugą stronę. Jeszcze niedawno byli w czołówce woke, jeden Peter Thiel się miotał.
Coś w tym jest, bo kręgi finansowe wydają dyskretne pomruki niezadowolenia z postawy prowoka.
Zegar tyka, a panu prowoku wreszcie zmiękła rura, bo Ellison otwarcie zagroził przeniesieniem biznesu do Nashville. Negocjacje trwają, a prawdziwe lewary niezadowolone.
Porozumienie na froncie kalafiornijskim zawarte, na kilkanaście dni przed godziną zero. Prasa dworska i trefnisie niezbyt zadowoleni.
Rozmowa
Jakub M. Iwaniec @IwaniecKuba
Z kilku już źródeł uzyskałem informację, że nasze władze imputują naszym wschodnim sąsiadom, że jak za rok zmienią się rządy w Polsce, to skończy się pomoc. Te same źródła twierdzą, że w związku z tym (czy to umowa ? - nie wiem), nasi sojusznicy zluzowali tarczę na swym zachodzie z tendencją myślową „niech do nich leci”. A ci, do których ma lecieć, zacierają ponoć ręce na przyczynę o charakterze zbiorowego strachu, której skutkiem może być stan wyjątkowy. Sensowne przedsięwzięcie, żeby utrzymać władzę.
Gen. Mirosław Bodnar, który jest odpowiedzialny za rozwój wojsk dronowych, z końcem miesiąca odchodzi z tego stanowiska - wynika z informacji Onetu potwierdzonych w kilku źródłach w MON. Ma to związek z niezadowoleniem resortu z jego pracy. "Gen. Bodnar nie miał żadnej wiedzy w zakresie dronów w momencie wyznaczania go na to stanowisko. Miał za to brata na stanowisku ministra sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska. Po dwóch latach okazało się, że koneksje polityczne to za mało, by skutecznie wdrażać nowoczesne technologie i bezzałogowe środki walki w armii" - zaznaczył oficer znający kulisy sprawy.
Źródło omówienia.
Tu nic nie ma specjalnie ciekawego, nepotyzm, kariera z rodzinnego klucza, kompletna niekompetencja, itp.
Nie zawracał bym głowy gdyby nie źródło owego przecieku! Onet strzela w tuskoida?!?
Albo się uwiarygadnia albo przyjaźń w środku Kałolicji i przystawek osiągnęła kolejny poziom szorstkości.
@Szturmowiec.Rzplitej powiedział(a):
A, jeszcze zabrakło, że głównym zarzutem wobec domu rodzinnego był fakt, że znaleziono tam dwie butelki piwa. Pełne.
Ponoć to piwo znalazło się nawet w uzasadnieniu swądu.
@Szturmowiec.Rzplitej powiedział(a):
A, jeszcze zabrakło, że głównym zarzutem wobec domu rodzinnego był fakt, że znaleziono tam dwie butelki piwa. Pełne.
proszę ę nie przeinaczać to były puszki, z butelek to byle kto nie pija
@Szturmowiec.Rzplitej powiedział(a):
A, jeszcze zabrakło, że głównym zarzutem wobec domu rodzinnego był fakt, że znaleziono tam dwie butelki piwa. Pełne.
Ponoć to piwo znalazło się nawet w uzasadnieniu swądu.
A może tam znaleziono jakiś numer gapola?
Przy czym podobno sąd wyśmiał to jako argument za odebraniem.
@Szturmowiec.Rzplitej powiedział(a):
A, jeszcze zabrakło, że głównym zarzutem wobec domu rodzinnego był fakt, że znaleziono tam dwie butelki piwa. Pełne.
Ponoć to piwo znalazło się nawet w uzasadnieniu swądu.
A może tam znaleziono jakiś numer gapola?
Przy czym podobno sąd wyśmiał to jako argument za odebraniem.
Internet huczy o tej sprawie! Horna-Cieślak gdzieś na ulicy usłyszała, jak matka szarpnęła dziecko i nakrzyczała na nie. Robiła to, by nie weszło na ulicę. Panią (niedo)rzecznik bardzo to oburzyło i przyczepiła się do matki, na co ta zareagowała nerwowo (podobno wulgarnie). Wtedy Homa-Cieślak się wściekła i poprzysięgła zemstę. Zaczęła domagać się odebrać dzieci tej matce. Sąd i kurator nie stwierdzili podstaw, by to zrobić, ale wtedy ona spotkała się z komendantem policji i namówiła, by i tak policjanci przeszukali mieszkanie. Nic nie znaleźli poza wspomnianym piwem, ale i tak zabrali dzieci do domu dziecka, bo tak im kazano. Sąd kazał jednak dzieci wypuścić, bo nie było podstaw, a w uzasadnieniu napisał, że to nadużycie władzy.
Tam nawet zaangażowali psa tropiącego przy nalocie na mieszkanie (15 sierpnia - święto, dzień ustawowo wolny od pracy) zapewne chodzi o znalezienie jakichś środki odurzających.
Możemy sobie śmieszkować, możemy pohukiwać i napędzać Hamerykanów (a siebie najbardziej) do inwazji na wyspę 🇨🇺, ale mają oni cohojens, kiedy trzeba pokazać, że się je ma (w odróżnieniu od jelyt rządzących bugodrzanskim terytorium) https://www.facebook.com/share/r/1AeazAVnug/
@Mordechlaj_Mashke powiedział(a):
Dokładnie tak samo jak i inny nieokrzesany prostak co w proteście napiedralał butem w pulpit.
Tyn tyż miał cojones.
Wolisz skundlenie Kanadyjców? Cały czas od XVIIIw. pod butem, jak nie londyńskim, to waszyngtońskim, a teraz niektórym tam za kałużą i berlińsko-brukselski się marzy
@Szturmowiec.Rzplitej powiedział(a):
A, jeszcze zabrakło, że głównym zarzutem wobec domu rodzinnego był fakt, że znaleziono tam dwie butelki piwa. Pełne.
Ponoć to piwo znalazło się nawet w uzasadnieniu swądu.
A może tam znaleziono jakiś numer gapola?
Przy czym podobno sąd wyśmiał to jako argument za odebraniem.
To prawda. Ale co dzieci przesiedziały w anclu, to ich.
Komentarz
Trump zablokował przejęcie Trybunału Konstytucyjnego w Polsce.
Żurek potwierdził.
W jaki sposób? Czym zagroził?
Chwilowo. Don Aldo stosuje starą leninowską taktykę: "dwa kroki do przodu, krok do tyłu"
Ale jak to
Pruł się strasznie na Twitterzu, znaczy - było dzwonione.
Znam: dwa do przodu, trzy do tyłu - i taka tylko mnie interesi w przypadku małego donalda.
Kroczek pod górę, trzy kroki w dół. Próżno rychtujesz starą dwurure, kiedy już dawno zabraklo kul.
Zegar tyka, a panu prowoku wreszcie zmiękła rura, bo Ellison otwarcie zagroził przeniesieniem biznesu do Nashville. Negocjacje trwają, a prawdziwe lewary niezadowolone.
Dzięki. Czyli wygląda na przeciętny korytarz w publicznym budynku, tylko posłanka okupowała cały segment, a nie pojedynczy gabinet.
Dziś przed sądem w Opolu rozprawa przeciw Adamowi Mazgule, o znieważanie Prezydenta.
Porozumienie na froncie kalafiornijskim zawarte, na kilkanaście dni przed godziną zero. Prasa dworska i trefnisie niezbyt zadowoleni.
Zrobią wszystko, żeby utrzymać władzę.
Rozmowa
Jakub M. Iwaniec
@IwaniecKuba
Z kilku już źródeł uzyskałem informację, że nasze władze imputują naszym wschodnim sąsiadom, że jak za rok zmienią się rządy w Polsce, to skończy się pomoc. Te same źródła twierdzą, że w związku z tym (czy to umowa ? - nie wiem), nasi sojusznicy zluzowali tarczę na swym zachodzie z tendencją myślową „niech do nich leci”. A ci, do których ma lecieć, zacierają ponoć ręce na przyczynę o charakterze zbiorowego strachu, której skutkiem może być stan wyjątkowy. Sensowne przedsięwzięcie, żeby utrzymać władzę.
Taka ciekawostka:
Źródło omówienia.
Tu nic nie ma specjalnie ciekawego, nepotyzm, kariera z rodzinnego klucza, kompletna niekompetencja, itp.
Nie zawracał bym głowy gdyby nie źródło owego przecieku! Onet strzela w tuskoida?!?
Albo się uwiarygadnia albo przyjaźń w środku Kałolicji i przystawek osiągnęła kolejny poziom szorstkości.
Jagodno tego chciało.
Ciekawe czy się cieszą?
BTW to jest ta pani, która hejtowała dawanie dzieciom przysmaczków za czerwony pas, za pasem broń.
A, jeszcze zabrakło, że głównym zarzutem wobec domu rodzinnego był fakt, że znaleziono tam dwie butelki piwa. Pełne.
W domu dziecka będą te dzieci miały czerwone pasy na plecach (tak, wiem że nie śmieszne, tylko drastyczne i tragiczne)
Ponoć to piwo znalazło się nawet w uzasadnieniu swądu.
A może tam znaleziono jakiś numer gapola?
proszę ę nie przeinaczać to były puszki, z butelek to byle kto nie pija
Przy czym podobno sąd wyśmiał to jako argument za odebraniem.
Tak!
A ta sprawa staje się viralowa:
Internet huczy o tej sprawie! Horna-Cieślak gdzieś na ulicy usłyszała, jak matka szarpnęła dziecko i nakrzyczała na nie. Robiła to, by nie weszło na ulicę. Panią (niedo)rzecznik bardzo to oburzyło i przyczepiła się do matki, na co ta zareagowała nerwowo (podobno wulgarnie). Wtedy Homa-Cieślak się wściekła i poprzysięgła zemstę. Zaczęła domagać się odebrać dzieci tej matce. Sąd i kurator nie stwierdzili podstaw, by to zrobić, ale wtedy ona spotkała się z komendantem policji i namówiła, by i tak policjanci przeszukali mieszkanie. Nic nie znaleźli poza wspomnianym piwem, ale i tak zabrali dzieci do domu dziecka, bo tak im kazano. Sąd kazał jednak dzieci wypuścić, bo nie było podstaw, a w uzasadnieniu napisał, że to nadużycie władzy.
Dokładnie to ona ma na nazwisko Horna - Cieślak
Tam nawet zaangażowali psa tropiącego przy nalocie na mieszkanie (15 sierpnia - święto, dzień ustawowo wolny od pracy) zapewne chodzi o znalezienie jakichś środki odurzających.
Możemy sobie śmieszkować, możemy pohukiwać i napędzać Hamerykanów (a siebie najbardziej) do inwazji na wyspę 🇨🇺, ale mają oni cohojens, kiedy trzeba pokazać, że się je ma (w odróżnieniu od jelyt rządzących bugodrzanskim terytorium)
https://www.facebook.com/share/r/1AeazAVnug/
Dokładnie tak samo jak i inny nieokrzesany prostak co w proteście napiedralał butem w pulpit.
Tyn tyż miał cojones.
👣
🐾
🐾
A z nieinteresujących ciekawostek, to kolejny raz nadciąga uruchomienie GPW WATS. Tu są następujące smaczki:
To jest tak nieistotne, że dziennikarze usilnie odwracają od tego wzrok.
Wolisz skundlenie Kanadyjców? Cały czas od XVIIIw. pod butem, jak nie londyńskim, to waszyngtońskim, a teraz niektórym tam za kałużą i berlińsko-brukselski się marzy
To prawda. Ale co dzieci przesiedziały w anclu, to ich.