Fajny film dzisiaj widziaaaaa...

191012141518

Komentarz

  • trep napisal(a):
    marniok napisal(a):
    Znalazłem link do filmu. Tytuł inny ale to jest ten film.
    https://t.co/kepgai8n1r?amp=1
    Mimo wszystko warto, z pewnych względów, rozważyć wycieczkę do kina.
    Oczywiście, chodzi o sygnał dla biznesu kinowego.
  • Żona już była, z kuzynką. Ja jeszcze nie. Nie wuem czy znajdę czas. Link wrzuciłem a nie zdążyłem jeszcze obejrzeć filmu.
  • Obejrzałam. Dzięki za link, Marnioku. B. ważny film, ważne świadectwo.
  • Dziś "Potop", wczoraj "Pan Wołodyjowski" Hoffmana.
    Wspaniale filmy widzialam :)
  • Brzost napisal(a):
    trep napisal(a):
    marniok napisal(a):
    Znalazłem link do filmu. Tytuł inny ale to jest ten film.
    https://t.co/kepgai8n1r?amp=1
    Mimo wszystko warto, z pewnych względów, rozważyć wycieczkę do kina.
    Oczywiście, chodzi o sygnał dla biznesu kinowego.
    To raz.
    Dwa, ważniejszy powinien pójść do systemu oświaty. Klasy np 7,8 powinny mieć ten film w ramach zajęć np. PDŻ
  • "Irlandczyk", prawdopodobnie ostatni film Scorsese, na pewno ostatni mafijny jego, ale też i De Niro, Ala Pacino, Pesci i paru innych świetnych aktorów. Film początkowo irytuje, aktorzy dziwnie wyglądają i grają, jest to produkcja bardzo długa, ale wszystko jest tam zaplanowane. Proponuje nie spojlerować, ale tak ogólnie co uważacie ?

    Oj, chyba warto wg mnie.
  • edytowano December 2019
    Dobra recenzja.

    www.breitbart.com/entertainment/2019/11/29/irishman-review-martin-scorseses-eulogy-to-a-wasted-life
  • edytowano December 2019
    peterman napisal(a):
    Dobra recenzja.

    www.breitbart.com/entertainment/2019/11/29/irishman-review-martin-scorseses-eulogy-to-a-wasted-life
    Dokładnie tak odebrałem ten film. Nie polecam czytania recenzji tym którzy filmu nie widzieli. Socrsese faktycznie spiął klamrą wszystkie swoje filmy gangsterskie, ale Irlandczyk ma kompletnie inne przesłanie.

    Na Netfilx po filmie włącza się rozmowa Scorsese, Pacino, De Niro i Pesci o tym filmie. Z niej dowiedziałem się dlaczego tak ich twarze dziwnie wyglądają, otóż zastosowano tam nowatorską technologię komputerowego postarzania/odmładzania. Zobaczyłem też, jak ci wybitni aktorzy (jedni z lepszych w historii) i genialny reżyser są ... infantylni. I tego nie jestem w stanie zrozumieć, jak to się wszystko łączy ?
  • Niektórzy twierdzą, że Amerykanie to duże dzieci.
  • Zaspojleruję wątek, który przewija się w tle, nie oddaje ducha filmu, ale jest ciekawy. Scorsese przemycił wyjaśnienie sprawy zabójstwa JFK. Otóż mafii zależało na wyborze JFK, bo liczyli że odbije Kubę z rąk Castro. Nawet pomogli mu wygrać w jakimś stanie, Kuba dla nich to był ukradziony potężny interes hotelarsko-kasynowy, Kennedy dał im nadzieję na odzyskanie. Całą sprawę pilotował Kennedy senior, któru ciężko zachorował i zmarł. I od tego momentu wszystko zaczęło się sypać. Mało, że nie udała się cała akcja z kontrrewolucją na Kubie, to jeszcze JFK za pomocą swojego brata, prokuratora generalnego, straszliwie zagroził interesowi związkowemu. I figurka padła.

    Jest to to chyba najsensowniejsze, choć spiskowo nieefektowne, wyjaśnienie tragedii rodziny Kennedich.
  • JORGE napisal(a):
    peterman napisal(a):
    Dobra recenzja.

    www.breitbart.com/entertainment/2019/11/29/irishman-review-martin-scorseses-eulogy-to-a-wasted-life
    Dokładnie tak odebrałem ten film. Nie polecam czytania recenzji tym którzy filmu nie widzieli. Socrsese faktycznie spiął klamrą wszystkie swoje filmy gangsterskie, ale Irlandczyk ma kompletnie inne przesłanie.

    Na Netfilx po filmie włącza się rozmowa Scorsese, Pacino, De Niro i Pesci o tym filmie. Z niej dowiedziałem się dlaczego tak ich twarze dziwnie wyglądają, otóż zastosowano tam nowatorską technologię komputerowego postarzania/odmładzania. Zobaczyłem też, jak ci wybitni aktorzy (jedni z lepszych w historii) i genialny reżyser są ... infantylni. I tego nie jestem w stanie zrozumieć, jak to się wszystko łączy ?
    Niewolnicy formy. Stare i znane.
  • edytowano December 2019
    Wogle słabe jest kręcenie "filmów gangsterskich" czy też jakichkolwiek innych, lecz w jednej tematyce przez jednego reżysera. Nie świadczy to za dobrze o reżyserze, że się tak sam szufladkuje. A skoro jeszcze zatrudnia to samo grono aktorów, to znaczy, że kręci cały czas ten sam film - na nowo.
  • edytowano December 2019
    No to miałem na myśli. Nie ma ucieczki od szufladkowania czyli formy. Nie wiem czy to złe. Prawda że prowadzi do nudy i rutyny. Doskonalenie formy ma swoje granice i staje się z czasem nieznośne. Alternatywą w sztuce jest brak formy czy też pogoń za coraz to inną, byle nową, formą. Na tym z grubsza polega awangarda. Dla mnie jeszcze mniej strawna. Łatwiej jednak odczytywać treści w znanej formie. Prawdziwa sztuka to podać w niej nowe i odkrywcze treści lub chociaż wzruszyć. Na "Irlandczyka" zerkałem znad papierów, bo zarobiony byłem, jak żona oglądała. Obejrzę dokładnie to się zorientuję czy jakieś treści nowe uchwycę.
  • Nie ma nic niedobrego w specjalizowaiu się w jednym gatunku filmowym. Amerykańska komedia romantyczna, np. miała swoich reżyserów, aktorów i miliony widzów na całym świecie. Nie był to Parnas sztuki filmowej, ale film jest rozrywką masową, ma opowiadać w sposób interesujący jakąś historię. A jeśli biorą w tym udział tacy aktorzy jak D. Day, A. Hepburn czy H. Bogart - jestem za.
    Wajda specjalizował się w ekranizacjach dzieł literackich i dobrze na tym wyszedł. Widzowie również; "Ziemia Obiecana" jest świetnym filmem.
  • W rozrywce masowej powtórzenia są jak najbardziej wskazane. Oczywiście powtórzenia da
    dobrych standardów.
    Co do Wajdy to mam wątpliwości. Szkodnik z niego był większy niż twórca, a może wielki z powodu talentu i paskudnego charakteru i niskiego morale. Zawłaszczył wiele klasycznych dzieł i dopiero remejkami może da się to odrobić. Gliński jednak się nie spieszy.
  • Wajda był znanym wujem, ale my nie o charakterach filmowców rozmawiamy.
  • edytowano December 2019
    Jasne. Charakter niektórych jego filmów był depresyjno oikofobiczny i o to mnie się rozchodzi. To że były dobre to jeszcze gorzej. Uboczny skutek działań takich artystów jest taki że zabierają kasę i poklask medialny innym artystom, którzy przez to nie mogą się rozwinąć i dzieł innych nam dostarczyć. Wielu takich artystów jest. Ostatnia noblistka też talent i pióro ma. No owszem trochę w grafomanię popada, ale publika i tak ją łyka zamiast Zazu albo mojego kumpla co się ze swoją powieścią ukrywa w bólach niepewności. A z kartek jej książek niepostrzeżenie jad antypolski się sączy, a z ust jak najbardziej zauważalnie.
  • To są cwaniacy, którzy wiedzą gdzie stoją konfitury. U Sorosa (i poprzez jego agendy) można zarobić dobre pieniądze, ale tylko na antypoloniźmie, ekologiźmie, albo LGBT.
  • Oczywiście są też reżyserowie, którzy nie tylko jeden gatunek kręcą, ale np. jeden serial przez pół życia (jakiś dajmy na to Klan), i też sprawiają ludziom radość, gdyż, jak wiadomo, serial emituje się tak długo, jak długo sprawia on widzom (jakiemuś konkretnemu odsetkowi widzów) radość.
    Ja jednak pisałem o kinie, czyli o czymś innym.
    Jako przykład mogę podać Kubricka, Weira czy Polańskiego. O tym ostatnim gdzieś (być może w autobiografii) dawno czytałem, że po przenosinach na Zachód proponowano mu nakręcenie remake'u Noża w wodzie w gwiazdorskiej obsadzie z Burtonem, Taylor i Beattym. Odmówił stanowczo.

    A Wajda? Chociaż faktycznie głównie ekranizował dzieła, to jednak nie można powiedzieć, że kręcił filmy w jednym gatunku. Z tym, że jego akurat bym do grona koryfeuszy nie dodał. Kręcił sprawnie, ale wybitny z całą pewnością nie był.
  • .Ziemia Obiecana to film wybitny, imo. Jakkolwiek Wajda nie oszczedzil nam akcentu lizusostwskiego wobec czerwonej wladzy, j(akby sama wymowa filmu nie była dostatecznie mocna)
    Co do rimejkow po Wajdxie.. to jest kim? Bo mnie sie zdaje, ze nie ma. Do tego trzeba twórców, a nie oikofobicznych, często tępyvh, dekonstruktorow
  • Właśnie nie wiem. Zupełnie się na tym nie znam, tj. na układach, ale dzisiaj mnie naszło takie spostrzeżenie po obejrzeniu kawałka odcinka Młodego Bandyty.
    Otóż podobno większa połowa gwiazd nie chce grać dla TVPaździerz, ponoć z powodów ideolo. I dlatego w Koronie Królów czy tym właśnie Piłsudczyku nie grają karolaki, adamczyki, chyły i inne seweryny, tylko aktorzy, których mogliśmy wcześniej podziwiać w reklamach sieci dyskontów Bieda. I powiem ja Wam, że oni bardzo dobrze grają! Serial o Młodym ogląda się z wielgą przyjemnością a u aktorów wcale nie ma fałszywych nut!
    Ja stoję na stanowisku, że jakość gry zależy wyłącznie od reżysera, że umiejętności aktora są tu drugorzędne. Doszłem do takiego wniosku po obejrzeniu pół setki filmów, gdzie gwiazdy grały beznadziejnie, i czterech tuzinów filmideł, gdzie nołnejmy grały rewelacyjnie.
    Z tego płynie wniosek taki, że reżyserów też mamy.
    A zatem jest Kim.
    image
    CBDO.
  • Moze jest Kim, ale ten Kim sie jeszcze nie objawil, chyba.
    Druga sprawa, mowilo sie za zycia Wajdy, ze ten caly film polski to jest jego folwark, i "młodzi zdolni" nie moga sie przebic bo Wajda zabiera tematy i fundusze? Mowilo sie.
  • Tak było.Precz z miszczami.
  • uhrr napisal(a):
    Moze jest Kim, ale ten Kim sie jeszcze nie objawil, chyba.
    Druga sprawa, mowilo sie za zycia Wajdy, ze ten caly film polski to jest jego folwark, i "młodzi zdolni" nie moga sie przebic bo Wajda zabiera tematy i fundusze? Mowilo sie.
    Eee pan pobożny też ponoć był w tej komisji rozdającej frukty z naszych podatków.
  • Pan pobożny - pedofil?

    A to on nie był taki pobożny, jak Michalski, Wróbel, Palikot i Gowin konserwatyści a Kukiz antysystemowiec? To znaczy robił za?
  • Obejrzałem se Ajriszmena. Długie lopatologiczne i odzirrajace że złudzeń co do kondycji ludzkiej.
    Na plus dodatni, zabijał subtelnie, nie było wielkich rozbryzgow na monitorze.
    Wrażenie, że to praca jak każda inna.
    Strach o naszych weteranów z afghanistanow
  • "King" o królu Henryku V.
    Na podstawie szekspirowskichHenryka IV i V.
    Pijak, hulaka po śmierci znienawidzonego ojca i młodszego brata Tomasza obejmuje tron Anglii.
    Dobrze nakręcony, klimat robi muzyka.
    Rywalizacja z Francją i bezpośrednia młodego Henryka z młodym Delfinem Ludwikiem.
    Mnie się podobał.
    Dostępne na Netflixie.
  • Dokonałam prawdziwego odkrycia.
    vod.pl jest kopalnią powojennych filmów polskich (i nie tylko polskich) z najlepszymi naszymi aktorami.
    Do oglądania za darmo.
    Przed chwilą zaliczyłam totalny relaks przy "Klubie kawalerów" - Pawlik, Kobuszewski, Brusikiewicz, Kaczor, Kwiatkowska, Raksa, Korsakówna i inni. Kopia niestety już nieco zużyta, ale dźwięk na szczęście nienajgorszy, co ważne, bo to film muzyczny.

    Następna w kolejce będzie "Godzina pąsowej róży" z Czyżewską i Winnicką.
    Chociaż pamiętam, że miałam duże zastrzeżenia do adaptacji (książkę uwielbiam), ale pani Lucyna w roli Ciotuni była rewelacyjna. Muszę to sprawdzić.

    Oczywiście znakomitej większości tych filmów nie da się dzisiaj oglądać, nawet dla gry aktorów. Najlepsze, np. "Ziemia obiecana" są prawdopodobnie w płatnej ofercie, nie ma również Barei, za którym już nie tęsknię...
    I pewnie to, o czym piszę zainteresuje wyłącznie starsze pokolenie, czyli nielicznych, ale może ktoś nie wie o takiej możliwości, więc się dzielę :)
  • trep napisal(a):
    Pan pobożny - pedofil?

    A to on nie był taki pobożny, jak Michalski, Wróbel, Palikot i Gowin konserwatyści a Kukiz antysystemowiec? To znaczy robił za?
    Możliwe. Mnie jednak zawsze zastanawiają te jego nieustające tournée po klasztorach i seminariach duchownych.
  • edytowano January 2020
    Rojst - miniserial kryminalny osadzony w realiach lat '80. Aż czuje się zapach komuny, naprawdę wiernie oddane tamte czasy. Dobrzy aktorzy (Seweryn, Ogrodnik jako główni bohaterowie), całkiem sensowna fabuła. Ale w gruncie rzeczy serial jest o beznadziei i patologii PRL.

    Rojst wchodząc na Netflix był rozpoznawalny ze względu na piosenkę i teledysk Brodki (nie ma tego kawałka w filmie) wydawało się, że serial będzie popularny. Nie jest, nie wiem dlaczego, przecież to dobre kino.
  • Netflix przejął 'Rojsta' razem z całym katalogiem dopiero teraz, najpierw miała go ta vegowo-smarzowska hucpa Showmax. Znacznie mniejszy zasięg.
  • Papiez Franciszek -A Man of His Word"
    oglada się pzyjemnie

    a na koniec filmu song Patti Smith:
  • https://www.cda.pl/video/443509105?wersja=360p&t=348

    Zrodzeni do szabli, niby dokument ale fajnie się ogląda.
  • JORGE napisal(a):
    Rojst - miniserial kryminalny osadzony w realiach lat '80. Aż czuje się zapach komuny, naprawdę wiernie oddane tamte czasy. Dobrzy aktorzy (Seweryn, Ogrodnik jako główni bohaterowie), całkiem sensowna fabuła. Ale w gruncie rzeczy serial jest o beznadziei i patologii PRL.

    Rojst wchodząc na Netflix był rozpoznawalny ze względu na piosenkę i teledysk Brodki (nie ma tego kawałka w filmie) wydawało się, że serial będzie popularny. Nie jest, nie wiem dlaczego, przecież to dobre kino.
    Np. ja tego nie odpalę, bo o polskim "kinie" mam zdanie jak najgorsze.
    Jak odpalam serial czy film angielski czy amerykański to może być dobry albo zły. Albo średni. Proporcje 1:1:1. A polski... teoretycznie też, a jakie szanse? 1:1:100. Po co grać w loterię, w której jest mała szansa wygrania?

    Wiem, że mogę skreślić w ten sposób dobry film czy serial. Ale próbując jakikolwiek inny mam zupełnie inne szanse.

    Nie wiem czy inni to oceniają podobnie, ale przypuszczam, że to właśnie co najmniej część "fenomenu".
  • W dziale Humer też by było dobre miejsce. Ale to chyba fejk.....
    image
  • Zgaduję że to komentarz naszego dawnego Kolegi z FF :-)
  • rozum.von.keikobad napisal(a):
    Np. ja tego nie odpalę, bo o polskim "kinie" mam zdanie jak najgorsze.
    Jak odpalam serial czy film angielski czy amerykański to może być dobry albo zły. Albo średni. Proporcje 1:1:1. A polski... teoretycznie też, a jakie szanse? 1:1:100. Po co grać w loterię, w której jest mała szansa wygrania?

    Wiem, że mogę skreślić w ten sposób dobry film czy serial. Ale próbując jakikolwiek inny mam zupełnie inne szanse.
    Remedium na to jest polecanko.
    Obejrzę chętnie tego Rojsta skoro Jorge poleca.
    Ja widziałem ostatnio "jak zostałem gangsterem" - kawał dobrego, solidnego rozrywkowego kina akcji. Remedium na kino Vegi, które stało się autoparodią .

    Tak btw Vega pokajał się za Politykę. Ponoć spotkał się nawet z Misiewiczem i przeprosił. Publicznie przyznał że na polityce się nie zna, film zrobił dla pieniędzy, żałuje że go w ogóle zrobił i uznaje ten czas za apogeum grzechu w swoim życiu.


  • TecumSeh napisal(a):
    rozum.von.keikobad napisal(a):
    Np. ja tego nie odpalę, bo o polskim "kinie" mam zdanie jak najgorsze.
    Jak odpalam serial czy film angielski czy amerykański to może być dobry albo zły. Albo średni. Proporcje 1:1:1. A polski... teoretycznie też, a jakie szanse? 1:1:100. Po co grać w loterię, w której jest mała szansa wygrania?

    Wiem, że mogę skreślić w ten sposób dobry film czy serial. Ale próbując jakikolwiek inny mam zupełnie inne szanse.
    Remedium na to jest polecanko.
    Obejrzę chętnie tego Rojsta skoro Jorge poleca.
    Ja widziałem ostatnio "jak zostałem gangsterem" - kawał dobrego, solidnego rozrywkowego kina akcji. Remedium na kino Vegi, które stało się autoparodią .

    Tak btw Vega pokajał się za Politykę. Ponoć spotkał się nawet z Misiewiczem i przeprosił. Publicznie przyznał że na polityce się nie zna, film zrobił dla pieniędzy, żałuje że go w ogóle zrobił i uznaje ten czas za apogeum grzechu w swoim życiu.


    Uwierzę w skruchę Vegi jak odda kasę na zbożny cel.

  • edytowano February 2020
    Na Neflix pojawił się 2 sezon Narcos Meksyk. Pisałem chyba już w tym wątku o serialu. Bardzo dobry.
  • Rafał napisal(a):
    Uwierzę w skruchę Vegi jak odda kasę na zbożny cel.

    A po co wierzyć?
    Zanotować i wykorzystać propagandowo.

    A czy skrucha szczerą to pokażą czyny.
  • Więc, przykazał mie jeden znajomek solennie obejrzeć serial Der Last Kingdom.

    Mam za sobą dwa oćcinki. Rzezie srogie, momentów raczej brak.

    A że Netflak zmachał tego na Węgrzech już trzy saisons, to tak podpytam tut. Zbiorowość: stoit posmotrić dalsze, a?

    A, żeby nie być obcesowym dla tych, co nie wiedzą OCB, przesyłam streszczenie fabły:

    https://en.m.wikipedia.org/wiki/Danelaw
  • Chodzi o serial Der Last Kingdom.
  • Nuale OCB w tym serialu? Że dobry, że marny, że rekomendujesz, że nakręcili, że temat ciekawy, że temat nieciekawy?

    Na mnie największe wrażenie zrobiło tłumaczenie tytułu jako "Upadek królestwa." Panu tumaczowi/pani tumacz (choć pewne to nastolatek/nastolatka) pozajączkowało się last z lost a żeby z treścią się zapoznać - nie zadało sobie toto trudu. Królestwo Wesseksu nie upadło - odwrotnie: było tym jedynym, które się Danom nie dało.
  • los napisal(a):
    Nuale OCB w tym serialu? Że dobry, że marny, że rekomendujesz, że nakręcili, że temat ciekawy, że temat nieciekawy?

    Na mnie największe wrażenie zrobiło tłumaczenie tytułu jako "Upadek królestwa." Panu tumaczowi/pani tumacz (choć pewne to nastolatek/nastolatka) pozajączkowało się last z lost a żeby z treścią się zapoznać - nie zadało sobie toto trudu. Królestwo Wesseksu nie upadło - odwrotnie: było tym jedynym, które się Danom nie dało.
    No, się pytam o opinie tut. Zbiorowości. Proste?

    Na razie obejrzałem trzy odcinki i stwierdzam, że ciekawie to jest poprowadzone, postaci wyraziste, król Alfred spoko kolo. Ksiądz dobrodziej też fajny. Trzyma poziom pan Rutger Hauer, oi trzyma.
  • No to ja skrytykuję, bo nie wiadomo ossohozi. Zamiast króla Alfreda co to spoko kolo jest jakiś wymyślony niewiadomokto ze swoimi problemami z wczesnego średniowiecza (po angielsku: Dark Ages, nie Middle Ages), co to mnie ani grzębią ani zieją. A problemami z czasów późniejszego średniowiecza już się przejmuję.
  • edytowano February 2020
    A mnie się przednio podobały sceny narad rady krureskiej krura Æðelrǣda i wogle trzeźwość przemyśleń brata jego Alfreda. Bardzo fajnie został pokazany jako inteligentny a przenikliwy kolo.
  • No ba, król Alfred jako jedyny angielski król ma przydomek Wielki. Za mało go, za to ciągle dają jakiegoś gościa, co to nie pamiętam, jak mu na pogańskim chrzcie dali.
  • Ale w sensie, którego gościa? Gównego protagonistę, czy jeszcze kogoś może?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.