Jest odbicie demograficzne- dane styczeń-wrzesień- efekt 500+

1910111315

Komentarz

  • edytowano October 2020
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Ja znam jednego lewaka-ateistę, który ma sześcioro.
    No to konsekwentny ateista, bo nie oddaje czci Matce Gai i nie walczy z przeludnieniem. Ale tacy konsekwentni to wielka rzadkość. Najczęściej uprawiają jakiś kult.
  • Jedynym konsekwentnym ateistą był Cioran, reszta to jacyś pokręceni teozofowie.
  • Problem taki, że zanim katolicy przez swoją dzietność dojdą do głosu to może być za późno.
  • I taki, żeby potrafili zapobiec odbieraniu im tych dzieci.
  • edytowano October 2020
    Brzost napisal(a):
    I taki, żeby potrafili zapobiec odbieraniu im tych dzieci.
    Ale nie tylko w sensie dosłownym. Rodzice to za mało, bo w pewnym wieku decydują relacje z rówieśnikami. Najlepsza byłaby sieć charyzmatycznych, prawicowych Tolkow Bananów w odpowiedzi na netflixa A jeszcze lepiej własne Netflix
  • W wypadku moich dzieci Tolki Banany znalazły się w ZHR. Te z nich, które długo wytrwały w tej organizacji, żyją dziś w zgodzie z Panem Bogiem i Polską.
  • U mnie ZHR też działa.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    U mnie ZHR też działa.
    A co sądzicie o skautach?
    Bo Hania trafiła właśnie tam i jak na razie bardzo sobie chwali.
  • edytowano October 2020
    Jeśli mowa o SHK Zawisza, to polecam całym sercem i rozumem. Dwie starsze formują się tam odpowiednio 8 i 6 lat, z korzyścią dla ciała i ducha. Mimo trudniejszych momentów przekonały się, że warto stawiać sobie dodatkowe wymagania. Jako ciekawostkę dodam, że byliśmy na ślubie drużynowej i nigdy wcześniej nie widziałem tak wielu pięknych, dobrych, promiennych twarzy młodych kobiet jednocześnie. Serce roście!
    https://skauci-europy.pl/
  • „Europy”, tfu!
  • edytowano October 2020
    Zaborex napisal(a):
    (...)
    To zaskakujące, że gabinet ogłasza, że coś co dało pozytywny efekt nie dało nic.
    500++ wyraźnie pomogło w sprawach dzietności. Niech sobie Kol poszuka mojego wątku wykresy.
  • To jak krucjaty.
    Positiv
    Trza myśleć europejsko, bo my stąd.
    Choć serce boli
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    „Europy”, tfu!
    No katholikós przecież stoi namazane w nazwie, a w praktyce też się dzieje.
  • edytowano February 2021
    Jeśli wstępne dane MinCyfryzacji z bazy PESEL się potwierdzą to styczeń będzie wyglądał tak
    Urodzenia za ostatnie 12 miesięcy poniżej 350 tys.
    Najmniej od II WŚ
    Zgonów niemal PÓŁ MILIONA
    Najwięcej od II WŚ
    Deficyt demograficzny na poziomie 140 tys.
    Dramat!
    image

    image

    Twitter @RafalMundry
    Pojawiają się pytania o skalę. Dlaczego taka, dlaczego jej nie zmieniam

    Uprzejmie informuję, że tą samą skalę używam co miesiąc od co najmniej 5 lat gdyż celem jest pokazanie nożyc demograficznych.
  • edytowano February 2021
    A nie ma statystyk typu "ilość urodzeń na 100 kobiet w wieku 20-40"? Bo spadek urodzeń ogólny nic nie mówi jak nie wiemy ile jest ludzi w wieku rozrodczym,

    EDIT: Jest https://www.macrotrends.net/countries/POL/poland/fertility-rate
    od 2004 raczej rozrodczość rośnie, więc nie wiem czemu narzekacie. Ma rosnąć szybciej?
  • A propos demografii - jestem zaszokowany pozytywnie. Odkryłem właśnie na koncie zwrot nadpłaty podatku, choć od mojego rozliczenia nie minęło jeszcze nawet 48 godzin (w ubiegłym roku trwało to 4 tygodnie).
    Skąd taka zmiana? Wypełniając formularz on-line odkryłem nową opcję - pierwszeństwo rozliczenia dla posiadaczy Karty Dużej Rodziny. Załatwiliśmy sobie tę kartę w tym roku, gdy się dowiedziałem, że dostępna jest nie tylko dla tych, którzy obecnie wychowują 3+ dzieci, ale również dla tych, którym już pociechy wyfrunęły. Polecam tym, którzy się "załapują".
    Po raz pierwszy od dawna czuję się bezpośrednim beneficjentem Dobrej Zmiany ;-)
  • edytowano February 2021
    U mnie i bez używania karty zwrot następował w terminach krótszych (2 tyg) niż te gwarantowane przez kartę (30 dni). W tym roku zaznaczyłem że mam kartę i czekam już ponad tydzień. Te 48h to jakiś ewenement i na pewno KDR tego nie gwarantuje, ale może US gdzie kolega składa zeznania jest jakiś wyjątkowo dobry dla dużych rodzin?

    A w ogóle to dziwna sprawa z tą ulgą na dzieci, że cały rok trzeba płacić podatki jakby się dzieci nie miało i dopiero po roku nagle zwrot podatku. Gdyby to od razu odliczać od zaliczek to nie byłoby potem czekania na zwrot.
  • "W RFN za rok minie równe 50 lat od kiedy umiera więcej osób niż się rodzi, więc ten wzrost jest osiągnięty tylko dzięki imigracji, a i tak w 2020 im liczba ludności spadła. To prawdopodobnie Francja będzie w połowie stulecia najludniejszym państwem UE."

    image
  • jak w średniowieczu
  • zielone to przyrost muślimów?
  • A z Litwy dobre wieści... też wymierają
    https://www.populationof.net/pl/lithuania/
    Może jeszcze kiedyś Wilno będzie polskie.
  • Maria napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    U mnie ZHR też działa.
    A co sądzicie o skautach?
    Bo Hania trafiła właśnie tam i jak na razie bardzo sobie chwali.
    Po pół roku doświadczenia u dwójki bardzo dobrze sądzimy. Noże, lasy, ogniska, modlitwy, sprawności, a wkrótce wakacyjne obozy w lesie.

    No a za "reklamę" ZHR niech robi Dworczyk :P
  • Ociepa chyba też
  • Brzost napisal(a):
    A propos demografii - jestem zaszokowany pozytywnie. Odkryłem właśnie na koncie zwrot nadpłaty podatku, choć od mojego rozliczenia nie minęło jeszcze nawet 48 godzin (w ubiegłym roku trwało to 4 tygodnie).
    Skąd taka zmiana? Wypełniając formularz on-line odkryłem nową opcję - pierwszeństwo rozliczenia dla posiadaczy Karty Dużej Rodziny. Załatwiliśmy sobie tę kartę w tym roku, gdy się dowiedziałem, że dostępna jest nie tylko dla tych, którzy obecnie wychowują 3+ dzieci, ale również dla tych, którym już pociechy wyfrunęły. Polecam tym, którzy się "załapują".
    Po raz pierwszy od dawna czuję się bezpośrednim beneficjentem Dobrej Zmiany ;-)
    No więc update jest taki, że już ponad 3 tyg czekam na zwrot, w zeszłym roku to było równe 3 tygodnie (limit jest 30 dni dla posiadaczy karty). Może to mylne podejście, ale odnosze wrażenie że bez zaznaczania tej opcji dostawałem zwrot po 2 tygodniach, więc raczej to dla mnie działa na niekorzyść. Może w moim urzędzie jest ktoś kto nie lubi dużych rodzin, lub stosują innne procedury, w każdym razie nie zawsze to tak pięknie działa jak powinno (polski urzędnik wszystko potrafi zepsuć).



  • Wszystko możliwe. Może też liczy się moment złożenia. W tym roku udało mi się dość wcześnie z tym uporać.
  • Z opcja DR zwrot dostałem jak Brzost. Jestem w szoku dodatnim.
  • To już możemy lokalizować urzędy przyjazne rodzinie i jej niechętne :-)

    Warszawa-Bielany OK
  • ZŁOTORYJA
  • Kraków Stare Miasto Nie OK
  • Jednak się myliłem, to nie brak przychylności a nieudolność urzędu i troche mojej winy.
    Okazało się że program który użyłem do wypełniania PITa nie wpisał liczby w jedno pole (interpretacja tego pola nie jest oczywista), i choć nie miało to wpływu na wynik, to Pani w urzędzie się to nie spodobało, ale nie dała mi znać, tylko czekała 30 dni i "już zabierała się aby wysłać do mnie wezwanie". ale wcześniej to ja zadzwoniłem. Sprawę wyjaśniłem, musiałem zrobić korektę.
    Korektę zrobiłem przez internet tego samego dnia i teraz czekam już tydzień, ale w kontakcie telefonicznym z US. I co się okazuje? Po tygodniu widzą w końcu tą korektę w systemie, ale jeszcze ktoś tam jej nie zatwierdził, a więc mimo szczerych chęci, zwrotu zrobić mi nie mogą.
    XXI wiek, internety i cyfryzacja, ale za tą fasadą ciągle tysiące urzędników, każdy musi przybić pieczątkę :D
  • kulawy_greg napisal(a):
    Jednak się myliłem, to nie brak przychylności a nieudolność urzędu i troche mojej winy.
    Okazało się że program który użyłem do wypełniania PITa nie wpisał liczby w jedno pole (interpretacja tego pola nie jest oczywista), i choć nie miało to wpływu na wynik, to Pani w urzędzie się to nie spodobało, ale nie dała mi znać, tylko czekała 30 dni i "już zabierała się aby wysłać do mnie wezwanie". ale wcześniej to ja zadzwoniłem. Sprawę wyjaśniłem, musiałem zrobić korektę.
    Korektę zrobiłem przez internet tego samego dnia i teraz czekam już tydzień, ale w kontakcie telefonicznym z US. I co się okazuje? Po tygodniu widzą w końcu tą korektę w systemie, ale jeszcze ktoś tam jej nie zatwierdził, a więc mimo szczerych chęci, zwrotu zrobić mi nie mogą.
    XXI wiek, internety i cyfryzacja, ale za tą fasadą ciągle tysiące urzędników, każdy musi przybić pieczątkę :D
    Akurat w jednym szczególe chyba racja . W sprawach podatkowych ,powinna być jedna osoba odpowiedzialna i "przykładająca pieczątkę". Osobna rzecz ile to trwa .
  • Nie jest najgorzej, pierwszy dodatni bilans migracyjny w historii.

    https://stat.gov.pl/spisy-powszechne/nsp-2021/nsp-2021-wyniki-wstepne/informacja-o-wstepnych-wynikach-narodowego-spisu-powszechnego-ludnosci-i-mieszkan-2021,1,1.html

    Według wstępnych wyników Narodowego Spisu Powszechnego Ludności i Mieszkań 2021 populacja ludności Rzeczypospolitej Polskiej liczyła 38 179,8 tys. osób. Liczba ludności Polski była mniejsza o 0,9% w porównaniu z wynikami spisu 2011 r. Na terenie Polski zlokalizowanych było 15,2 mln mieszkań. Liczba mieszkań zwiększyła się o 12,6% w porównaniu ze spisem z 2011 r.

  • (nie wię czy było)
    Tusk wyemigrował za nierządów PO a wrócił za rządów PiS.
  • Przemko napisal(a):
    Nie jest najgorzej, pierwszy dodatni bilans migracyjny w historii.

    https://stat.gov.pl/spisy-powszechne/nsp-2021/nsp-2021-wyniki-wstepne/informacja-o-wstepnych-wynikach-narodowego-spisu-powszechnego-ludnosci-i-mieszkan-2021,1,1.html

    Według wstępnych wyników Narodowego Spisu Powszechnego Ludności i Mieszkań 2021 populacja ludności Rzeczypospolitej Polskiej liczyła 38 179,8 tys. osób. Liczba ludności Polski była mniejsza o 0,9% w porównaniu z wynikami spisu 2011 r. Na terenie Polski zlokalizowanych było 15,2 mln mieszkań. Liczba mieszkań zwiększyła się o 12,6% w porównaniu ze spisem z 2011 r.

    Ale niska liczba urodzeń. Jeszcze parę lat temu wydawało się, że jest szansa na przełamanie ogólnoeuropejskiego trendu. Może w średnim okresie czasu.
  • Skrzypek napisal(a):
    Ale niska liczba urodzeń. Jeszcze parę lat temu wydawało się, że jest szansa na przełamanie ogólnoeuropejskiego trendu. Może w średnim okresie czasu.
    Nie wiem komu się wydawało, ale nie miał przesadnego kontaktu z rzeczywistością.

    500+ jest znakomitym programem, ponieważ pomaga ludziom chcącym mieć dzieci. Pomaga w zapewnieniu podstawowych potrzeb, uzupełnia budżet, itp - świetna sprawa.

    Ale 500+ nie chroni przed rozwodami, nie będzie panaceum na rosnącą liczbę singli, na demoralizację społeczeństwa, itp - więc liczba urodzeń będzie nieuchronnie spadać. Natomiast dzięki 500+ to jest spadek powolny, a nie gwałtowny i to nam właśnie ratuje dupę.

    Przypomnijcie sobie (wklejałem już to) jak wyglądały prognozy demograficzne Polski z 2010r. Obecnie spełnia się najbardziej optymistyczny z zakładanych wariantów (w który praktycznie nikt wtedy nie wierzył) - powolny spadek. Natomiast urodzeń ok 400 tys bodaj w 2016 nikt nawet nie przewidywał - nie mieściło się to w najbardziej optymistycznych scenariuszach.
  • O te 400 tys. chodzi, na tle średniej europejskiej to był niezły wynik (a tle umiłowanych zachodnich sąsiadów to było mniej niż 2-1), ale w tym roku będzie ok. 330 tys. Bilans jeszcze długo będzie ujemny. Roczniki z lat 50-tych, kiedy liczba urodzin podchodziła pod 800 tys. będą coraz częściej umierać. W optymistycznym scenariuszu szans należy upatrywać m.in w dalszej poprawie warunków życia (chociaż z rosnącą zamożnością demografia niekoniecznie się poprawia), stopniowym powrocie z emigracji wciąż młodych roczników, repatriacja, ewentualnie rozsądna polityka imigracyjna. Do tego rodzin wielodzietnych trochę jest, zazwyczaj głęboko wierzące, a przy dobrym wychowaniu ich potomstwo może powtarzać "wynik" rodziców. Jeśli chodzi o demoralizację to jest to istotny czynnik - (jak byłem w podstawówce to w zasadzie nie słyszałem o rozwodach), ale ruch też jest w drugą- dobrą stronę.
  • edytowano January 29
    Są już pierwsze dane ze spisu powszechnego 2021. Osoby 60+ przekroczyły 20 % społeczeństwa. Liczbowo to prawie dwa miliony więcej niż dekadę temu, a przy podobnej populacji.
  • Bilans urodzeń już zawsze będzie ujemny, to nieuniknione, matematyka.
  • Skrzypek napisal(a):
    Jeśli chodzi o demoralizację to jest to istotny czynnik - (jak byłem w podstawówce to w zasadzie nie słyszałem o rozwodach), ale ruch też jest w drugą- dobrą stronę.
    Ja bym powiedział że decydujący czynnik.
    Jeśli te 20% (czy ile tam) katolików "twardych" - jak zwał tak zwał, ale chodzi mi o takich, których nie przecweli telewizja, szkoła, netflix itp - będzie miało dodatni bilans, czyli będzie nas coraz więcej, to w zasadzie reszta niewiele nas interesuje z punktu widzenia demografii.
  • Więcej mięsa armatniego do przemielenia.
  • Ciekawi mnie kwestia Czech:
    https://obserwatorgospodarczy.pl/2022/01/13/czeski-cud-demograficzny-mieli-najmniejsza-dzietnosc-swiata-dzis-sa-wzorem-do-nasladowania/

    "W 1999 roku Czechy miały najniższą dzietność na świecie. Dziś dzietność u naszych południowych sąsiadów jest drugą największą w UE, a trendy z ostatnich lat wskazują, że w niedługo nasi sąsiedzi będą unijnymi liderami."

    Artykuł jest lewacki, wiec za jedną z przyczyn czeskiego sukcesu demograficznego podają dostępność aborcji "bo kobiety nie boją się zajść w ciążę", oraz tanie in vitro (z czego mają ok 6 tys obywatela, więc to raczej nie game changer).
    Ale pomijając tego typu odpały, ciekawie się to czyta z punktu widzenia tego co my możemy jeszcze zrobić.

    I jeszcze jedno - nie choruję na czechozę - nie zmienia to jednak faktu, ze coś im się udało.
    I to mimo że są społeczeństwem zateizowanym do cna. Wszelkie lewackie odpały są zatem też u nich i chyba w związku z tym padają na żyzny grunt. Trudno też by mieli jakieś konserwatywne podejście w kwestii rozwodów, zdrad itp.
  • edytowano January 31
    Chyba najważniejszym czynnikiem jest emancypacja kobiet, wiele nie chce mieć dzieci niż mieć je z przeciętnym mężczyzną, a przypominam, że jest więcej kobiet z wyższym wykształceniem niż mężczyzn. Tak się zastanawiałem jak to pogodzić i chyba trzeba by było stworzyć system w którym nagradzamy kobiety za wczesne macieżyństwo i późniejszą edukacje po trzydziestce, kiedy dzieci są częściowo wychowane. Ale tu potrzebnaby była kolejna rewolucja kulturowa, bo feministki na to nie pozwolą.
  • @janosik - o ile mi wiadomo to kwestie o których piszesz dotyczą również Czechów. A jednak udaje im się lepiej od nas mimo to.
  • edytowano January 31
    A to nie wiem, bardziej ogólnie napisałem. Ale współczynnika 2.0 nie przekroczyli, raczej wolniej wymierają (dobre i to)? Chętnie się dowiem co tam u nich zachodzi, że jest lepiej. Polki w Anglii chętnie rodziły, ale czynnikiem decydującym nie był socjal jak fałszywie myśleliśmy a strach w nowym środowisku. Wtedy ujawniają się pierwotne instynkty przetrwania.
  • TecumSeh napisal(a):
    @janosik - o ile mi wiadomo to kwestie o których piszesz dotyczą również Czechów. A jednak udaje im się lepiej od nas mimo to.
    Słuchałeś wrzucanej niedawno rozmowy o Czechach? Obok tematu ale porusza wiele ważnych kwestii, odklamuje Czechy.

    Słyszałem w radiu ostatnio że 5% Polek pracuje na niepełny etat, na Zachodzie dużo więcej, w niektórych państwach (Holandia? Belgia? Dania? Nie pamiętam gdzieś tam) odsetek ten wynosi 80%, na przykład.
  • janosik napisal(a):
    Chętnie się dowiem co tam u nich zachodzi, że jest lepiej.
    Jest w zalinkowanym artykule.
    Przemko napisal(a):
    Słuchałeś wrzucanej niedawno rozmowy o Czechach? Obok tematu ale porusza wiele ważnych kwestii, odklamuje Czechy.
    Czytałem wrzuconą rozmowę, ale jeśli coś było audio/video, to nie.
    Ale jeśli obok tematu - to na początek trzymajmy się tematu. Ja na czechozę nie choruję, w ogóle mi się ten kraj ani społeczeństwo nie podoba - ale trzeba przyznać że COŚ im się udało.

    A ja nie mam problemu z czerpaniem dobrych wzorców, nawet od wroga (o ile faktycznie te wzroce są dobre). Bo niby czemu by nie?

  • Przejrzałem, ale to takie wnioski typu w sumie nie wiemy co a może to?

    Jestem ciekaw jaka jest różnica płacy między kobietami i mężczyznami, bo w Polsce jest najniższa w Europie i to dobrze się koreluje z demografią.
  • Czesi się chętnie rozmnażają, bo czują dumę że ich dzieci będą Niemcami. Może niepełnymi, ale jednak Niemcami. Szacunek do siebie działa więc i w tej materii.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.