Troja północy

2»

Komentarz

  • romeck napisal(a):
    Jakie podobne słowa do (ówczesnego) polskiego, śląskiego itp.
    Chljeb
    Na semli/ na ssemi

    i samo ojcze nasz - Noos Wader :)

    Tu są jeszcze inne wersje Ojcze Nasz
    Drawänopolabian:
    Nôße Wader,
    ta toy giß wa Nebisgáy,
    Sjungta woarda tügí Geima,
    tia Rîk komaj,
    tia Willia ſchinyôt,
    kok wa Nebisgáy,
    tôk kak no Sime,
    Nôßi wißedanneisna Stgeiba doy nâm dâns,
    un wittedoy nâm nôße Ggrêch,
    kak moy wittedoyime nôßem Grêsmarim,
    Ni bringoy nôs ka Warſikónye,
    tay löſoáy nôs wit wißókak Chaudak.
    Amen.

    Eastern Polabian:
    Aita Nos,
    tâ toi jis wâ nebesai,
    Sjętü wordoj tüji jaimą,
    tüji Rik komaj,
    tüja wüľa mo są ťüńot,
    kok wâ nebesai,
    tok no zemi,
    nosę wisedanesnę sťaibę doj nam dâns,
    a wütâdoj nam nose greche,
    kok moi wütâdojeme nosim gresnarem,
    Ni bringoj nos wâ Warsükongę,
    toi losoj nos wüt wisokag chaudag.
    Amen.

  • los napisal(a):
    Słowian połabskich najbardziej zniemczyła jedyna prawdziwa wiara luterska. Jak wiadomo cała mądrość świata jest zawarta w Biblii i każdy może sobie ja przeczytać bez żadnego pośrednictwa w swym własnym języku niemieckim. Katolickie Łużyce Górne mają się w zasadzie nieźle, po luterskich Dolnych Łużycach zostało wspomnienie. Jakieś 5 000 dziadków mówi obecnie po serbsku, za 20 lat będzie pozamiatane.
    Trudno powiedzieć po pierwsze część Delnjych Serbja jest niemieckojęzyczna, Ponaschemu też wstrzymuje germanizację, ale największe nadzieje można wiązać z "Witaj projekt" - trochę ożywia język tak, że babcie z wnukami trochę w tym języku rozmawiają. Co ciekawe przedszkola i szkoły łużyckie cieszą się pewną popularnością także u Niemców - m.in z powodu przeświadczenia, że dziecko znające 2 języki szybciej się rozwija. Z braku np. szkół niemiecko angielskich część Niemców posyła swoje dzieci do Serbołużyckich szkół.
    Ponadto gimnazjum Dolnołużyckie w Chociebużu ma całkiem sporo adeptów.
    Niektórzy Niemcy już kilkakrotnie pisali o ostatnich Łużyczanach jak na razie trwają. Może też pojawić się moda na oryginalne pochodzenie, nawet na bazie... antyglobalizmu :)

  • Tutaj macie rozmowę babci z wnusiem

    A tutaj młozinski zapust
  • No to faktycznie szkoda, że tak sie historia potoczyła, i nie zostali w granicach Polski...
    image
  • edytowano May 2018
    Pod berłem Andegawenów było jeszcze więcej ziem
    Nie pisze o haps Burgach
  • Skrzypek napisal(a):
    Znajomi Łużyczanie opowiadają, że czasem zgłaszają się do nich Niemcy opowiadający o swoich słowiańskich korzeniach.
    Też spotkałem takiego Niemca. Zresztą na imię miał Bolko.
  • to tak jak w Polsce, tylko w drugą stronę
  • Skrzypek napisal(a):
    gloomy napisal(a):
    Skoro dyskusja tak ładnie się rozwija to nie może tutaj zabraknąć klasyki, czyli: "Ziemia gromadzi prochy" Józefa Kisielewskiego:

    Ziemia gromadzi prochy Józefa Kisielewskiego – to dzieło pomnikowe, epokowe. Książka, która ze względu na czas powstania (wydana w Poznaniu w 1938 roku) odegrała wielką, narodową można powiedzieć, rolę. Do dziś jest rarytasem antykwarycznym, budzącym zachwyt, pięknym, atrakcyjnym wydaniem, bogactwem zdjęć, a także niespotykanym dziś już stylem ilustracji obrazujących, w nieco propagandowym stylu, kwestie relacji polsko-niemieckich. O czym jest to dzieło i kim był jego autor? Józef Kisielewski, urodziny w roku 1905 koło Przemyśla, absolwent polonistyki na Uniwersytecie Poznańskim, był pisarzem i redaktorem wielu czasopism związanych ze środowiskiem literackim, narodowym i katolickim oraz współpracownikiem Wydawnictwa Księgarnia św. Wojciecha w Poznaniu. Po wybuchu wojny przedostał się na Zachód, gdzie pracował w rządzie emigracyjnym w Londynie. Jego żona pozostała w okupowanym kraju i zginęła podczas powstania warszawskiego. Po wojnie Kisielewski pozostał na emigracji, kontynuując działalność pisarską i wydawniczą. Zmarł w 1966 roku w Bandon w Irlandii. O tym jak istotną rolę odegrała książka Kisielewskiego niech świadczy fakt, że w okresie okupacji niemieckiej za jej posiadanie groziły najsurowsze represje, z zesłaniem do obozu koncentracyjnego włącznie, a współpracownicy autora znaleźli się na liście ściganych przez niemieckie Gestapo. Skąd taka furia Niemców przeciwko jednej książce? http://prawymsierpowym.pl/index.php/2016/09/na-strazy-kresow-zachodnich-cz-i/
    Tak bardzo ciekawa książka - m.in bodaj w rozdziale Polska Narodem Dynamicznym - wykresy na podstawie niemieckich statystyk, wg których w 1980 ludność Polski miała się zrównać z ludnością tzw. "Wielkich Niemiec".

    Być może. Czytałem to już jakiś czas temu to nie pamiętam. Na pewno takie zestawienie było u Wańkowicza w "Na tropach Smętka" - kolejne pomnikowe dzieło!
  • gloomy napisal(a):
    Skrzypek napisal(a):
    gloomy napisal(a):
    Skoro dyskusja tak ładnie się rozwija to nie może tutaj zabraknąć klasyki, czyli: "Ziemia gromadzi prochy" Józefa Kisielewskiego:

    Ziemia gromadzi prochy Józefa Kisielewskiego – to dzieło pomnikowe, epokowe. Książka, która ze względu na czas powstania (wydana w Poznaniu w 1938 roku) odegrała wielką, narodową można powiedzieć, rolę. Do dziś jest rarytasem antykwarycznym, budzącym zachwyt, pięknym, atrakcyjnym wydaniem, bogactwem zdjęć, a także niespotykanym dziś już stylem ilustracji obrazujących, w nieco propagandowym stylu, kwestie relacji polsko-niemieckich. O czym jest to dzieło i kim był jego autor? Józef Kisielewski, urodziny w roku 1905 koło Przemyśla, absolwent polonistyki na Uniwersytecie Poznańskim, był pisarzem i redaktorem wielu czasopism związanych ze środowiskiem literackim, narodowym i katolickim oraz współpracownikiem Wydawnictwa Księgarnia św. Wojciecha w Poznaniu. Po wybuchu wojny przedostał się na Zachód, gdzie pracował w rządzie emigracyjnym w Londynie. Jego żona pozostała w okupowanym kraju i zginęła podczas powstania warszawskiego. Po wojnie Kisielewski pozostał na emigracji, kontynuując działalność pisarską i wydawniczą. Zmarł w 1966 roku w Bandon w Irlandii. O tym jak istotną rolę odegrała książka Kisielewskiego niech świadczy fakt, że w okresie okupacji niemieckiej za jej posiadanie groziły najsurowsze represje, z zesłaniem do obozu koncentracyjnego włącznie, a współpracownicy autora znaleźli się na liście ściganych przez niemieckie Gestapo. Skąd taka furia Niemców przeciwko jednej książce? http://prawymsierpowym.pl/index.php/2016/09/na-strazy-kresow-zachodnich-cz-i/
    Tak bardzo ciekawa książka - m.in bodaj w rozdziale Polska Narodem Dynamicznym - wykresy na podstawie niemieckich statystyk, wg których w 1980 ludność Polski miała się zrównać z ludnością tzw. "Wielkich Niemiec".

    Być może. Czytałem to już jakiś czas temu to nie pamiętam. Na pewno takie zestawienie było u Wańkowicza w "Na tropach Smętka" - kolejne pomnikowe dzieło!
    Trzecia z klasycznych pozycji przedwojennych o Kresach Zachodnich to Na Śląsku Opolskim Józefa Wasylewskiego
    https://www.dladziedzictwa.org/2012/08/25/stanislaw-wasylewski-rezerwat-polszczyzny/

    http://www.kwadryga.com/product_info.php/wasylewski-stanislaw-na-slasku-opolskim-p-20515


  • Skrzypek napisal(a):

    Trzecia z klasycznych pozycji przedwojennych o Kresach Zachodnich to Na Śląsku Opolskim Józefa Wasylewskiego
    https://www.dladziedzictwa.org/2012/08/25/stanislaw-wasylewski-rezerwat-polszczyzny/

    http://www.kwadryga.com/product_info.php/wasylewski-stanislaw-na-slasku-opolskim-p-20515



    ba boku
    A ja myślałem że nazwa "Śląsk Opolski" to dopiero komuna (PRL). Przecież Opole to hostoryczna stolica Górnego Śląska! :)
    Autor: Stanisław Wasylewski, „Na Śląsku Opolskim” Katowice 1937,
  • Skrzypek napisal(a):
    gloomy napisal(a):
    Skrzypek napisal(a):
    gloomy napisal(a):
    Skoro dyskusja tak ładnie się rozwija to nie może tutaj zabraknąć klasyki, czyli: "Ziemia gromadzi prochy" Józefa Kisielewskiego:

    Ziemia gromadzi prochy Józefa Kisielewskiego – to dzieło pomnikowe, epokowe. Książka, która ze względu na czas powstania (wydana w Poznaniu w 1938 roku) odegrała wielką, narodową można powiedzieć, rolę. Do dziś jest rarytasem antykwarycznym, budzącym zachwyt, pięknym, atrakcyjnym wydaniem, bogactwem zdjęć, a także niespotykanym dziś już stylem ilustracji obrazujących, w nieco propagandowym stylu, kwestie relacji polsko-niemieckich. O czym jest to dzieło i kim był jego autor? Józef Kisielewski, urodziny w roku 1905 koło Przemyśla, absolwent polonistyki na Uniwersytecie Poznańskim, był pisarzem i redaktorem wielu czasopism związanych ze środowiskiem literackim, narodowym i katolickim oraz współpracownikiem Wydawnictwa Księgarnia św. Wojciecha w Poznaniu. Po wybuchu wojny przedostał się na Zachód, gdzie pracował w rządzie emigracyjnym w Londynie. Jego żona pozostała w okupowanym kraju i zginęła podczas powstania warszawskiego. Po wojnie Kisielewski pozostał na emigracji, kontynuując działalność pisarską i wydawniczą. Zmarł w 1966 roku w Bandon w Irlandii. O tym jak istotną rolę odegrała książka Kisielewskiego niech świadczy fakt, że w okresie okupacji niemieckiej za jej posiadanie groziły najsurowsze represje, z zesłaniem do obozu koncentracyjnego włącznie, a współpracownicy autora znaleźli się na liście ściganych przez niemieckie Gestapo. Skąd taka furia Niemców przeciwko jednej książce? http://prawymsierpowym.pl/index.php/2016/09/na-strazy-kresow-zachodnich-cz-i/
    Tak bardzo ciekawa książka - m.in bodaj w rozdziale Polska Narodem Dynamicznym - wykresy na podstawie niemieckich statystyk, wg których w 1980 ludność Polski miała się zrównać z ludnością tzw. "Wielkich Niemiec".

    Być może. Czytałem to już jakiś czas temu to nie pamiętam. Na pewno takie zestawienie było u Wańkowicza w "Na tropach Smętka" - kolejne pomnikowe dzieło!
    Trzecia z klasycznych pozycji przedwojennych o Kresach Zachodnich to Na Śląsku Opolskim Józefa Wasylewskiego
    https://www.dladziedzictwa.org/2012/08/25/stanislaw-wasylewski-rezerwat-polszczyzny/

    http://www.kwadryga.com/product_info.php/wasylewski-stanislaw-na-slasku-opolskim-p-20515


    Okładka nie najszczęśliwsza. Pod koniec lat 80. wydano reprint. Troszkę się czytało, troszkę o tym napisało:

    Dzieło Na Śląsku Opolskim, wydane w 1937 roku przez Instytut Śląski w Katowicach, było efektem trzech podróży Wasylewskiego na Śląsk Opolski w latach 1933-1935. Wyjazdy te, odbywane w oparciu o działaczy Dzielnicy I Związku Polaków w Niemczech oraz pracowników konsulatu polskiego w Opolu, spowodowały, że Wasylewski zafascynował się pięknem tego regionu, gdzie ciągle żywa polskość, posiadała niezwykły wymiar lokalnej, ludowej kultury w dawnym staropolskim wymiarze. Jeździ się po Opolszczyźnie wszerz i wzdłuż, wśród setki drewnianych kościółków, pośród baśni ginącej i pieśni ożywionej – jak po starobliwym rezerwacie mowy, obyczaju, temperamentu. I ogląda się w najczulszym zadziwieniu ten kresowy, południowo zachodni spłacheć macierzyzny, zamieszkały w tak przeważnej większości przez autochtonów-Polaków – pisał autor. http://prawymsierpowym.pl/index.php/2016/10/na-strazy-kresow-zachodnich-cz-ii/
  • edytowano May 2018
    Wojna na pojęcia po plebiscycie i podziale Silesia Superior
    Nie ma niemieckiego Górnego Śląska jest opolski
    Nie ma polskiego jest Ostoberschlesien

    Btw
    Śląsk Opolski Wasylewskiego to Slask z Bytomiem Raciborzem i Gliwicami
  • christoph napisal(a):
    Wojna na pojęcia po plebiscycie i podziale Silesia Superior
    Nie ma niemieckiego Górnego Śląska jest opolski
    Nie ma polskiego jest Ostoberschlesien

    Btw
    Śląsk Opolski Wasylewskiego to Slask z Bytomiem Raciborzem i Gliwicami
    Jeśli z Bytomiem, to i - kulturowo, językowo - również z Piekarami (dziś Śląskimi).

  • Tak bardzo ciekawa książka - m.in bodaj w rozdziale Polska Narodem Dynamicznym - wykresy na podstawie niemieckich statystyk, wg których w 1980 ludność Polski miała się zrównać z ludnością tzw. "Wielkich Niemiec".


    Być może. Czytałem to już jakiś czas temu to nie pamiętam. Na pewno takie zestawienie było u Wańkowicza w "Na tropach Smętka" - kolejne pomnikowe dzieło!
    U Wańkowicza kojarzę zestawienie liczbowe poboru nowych rekrutów w Rzeszy - z danych i prognoz wynikało, że młodych żołnierzy ubywa i właściwie to ostatni dzwonek jeśli Hitler chce wojny (książkę wydano w 1936 roku).
    A w ogóle to reportaż pana Melchiora pięknie pokazuje, jakim charknięciem na Polskę jest zychowszczyzna. Fuj.
  • A dostał ci on choć po pysku?
  • romeck napisal(a):
    christoph napisal(a):
    Wojna na pojęcia po plebiscycie i podziale Silesia Superior
    Nie ma niemieckiego Górnego Śląska jest opolski
    Nie ma polskiego jest Ostoberschlesien

    Btw
    Śląsk Opolski Wasylewskiego to Slask z Bytomiem Raciborzem i Gliwicami
    Jeśli z Bytomiem, to i - kulturowo, językowo - również z Piekarami (dziś Śląskimi).

    wytłumacz to Wasylewskiemu, wtedy też była bieżączka polityczna ;-)
    poza tem to przybysz, nie tubylec, wiec nie było czasu ani chęci na niuansowanie,
    btw , kiedyś Piekary były niemieckie (Deutsch Piekar i Peccari Theutonicae))
  • los napisal(a):
    A dostał ci on choć po pysku?
    Boy-Żeleński przed wojną dostał w oblicze, co obrazuje skalę naszej współczesnej bierności.

    Chwała Panu Stanisławowi Helskiemu za zapoznanie "Wronskiego" z kamlotem.

    Jak potoczyły się jego dalsze losy - ktoś wie?
  • MarianoX napisal(a):
    los napisal(a):
    A dostał ci on choć po pysku?
    Boy-Żeleński przed wojną dostał w oblicze, co obrazuje skalę naszej współczesnej bierności.

    Chwała Panu Stanisławowi Helskiemu za zapoznanie "Wronskiego" z kamlotem.

    Jak potoczyły się jego dalsze losy - ktoś wie?
    Zaszczuli (ubol Micewski na czele nagonki), zamknęli w wariatkowie, w końcu biedak umarł. Ubol Micewski przeżył go o niecałe pół roku.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanisław_Helski
  • Już nawet zapomniałem że ten Micewski był również posłem.
  • edytowano May 2018
    peterman napisal(a):
    MarianoX napisal(a):
    los napisal(a):
    A dostał ci on choć po pysku?
    Boy-Żeleński przed wojną dostał w oblicze, co obrazuje skalę naszej współczesnej bierności.

    Chwała Panu Stanisławowi Helskiemu za zapoznanie "Wronskiego" z kamlotem.

    Jak potoczyły się jego dalsze losy - ktoś wie?
    Zaszczuli (ubol Micewski na czele nagonki), zamknęli w wariatkowie, w końcu biedak umarł. Ubol Micewski przeżył go o niecałe pół roku.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanisław_Helski
    Wariatkowo jest znacznie gorsze od więzienia - zeznania osadzonego mają wartość, zeznania wariata - żadną.

    Czy ktoś z naszych polityków stanął w jego obronie?

    Podobnie jak Zdechłowicz na modyfikację rysopisu zasługuje Strzepan.

  • Czy ktoś z naszych polityków stanął w jego obronie?
    Żartuje kolega.
  • Hehehe.

    Znam ten strach, poznałem go, kiedy niespodziewanie stanąłem twarzą w ryj z Jerzym Urbanem na Krakowskim Przedmieściu. Ograniczyłem się do zwyzywania, po pysku nie dałem. Bałem się zajebania, nie przez wrogów, przez swoich.
  • Kuba_ napisal(a):
    Tak bardzo ciekawa książka - m.in bodaj w rozdziale Polska Narodem Dynamicznym - wykresy na podstawie niemieckich statystyk, wg których w 1980 ludność Polski miała się zrównać z ludnością tzw. "Wielkich Niemiec".


    Być może. Czytałem to już jakiś czas temu to nie pamiętam. Na pewno takie zestawienie było u Wańkowicza w "Na tropach Smętka" - kolejne pomnikowe dzieło!
    U Wańkowicza kojarzę zestawienie liczbowe poboru nowych rekrutów w Rzeszy - z danych i prognoz wynikało, że młodych żołnierzy ubywa i właściwie to ostatni dzwonek jeśli Hitler chce wojny (książkę wydano w 1936 roku).
    A w ogóle to reportaż pana Melchiora pięknie pokazuje, jakim charknięciem na Polskę jest zychowszczyzna. Fuj.
    Słowem, gdyby nie dotacje to niemczyzna w Prusach Wschodnich cofałaby się jeszcze prędzej.
  • loslos
    edytowano May 2018
    A co, nie? Publicznie odmówiono "Ojcze Nasz" na Śląsku w roku 1848 po kilkudziesięciu latach przerwy. Na przełomie wieków i Niemcy musieli znać polski.
  • los napisal(a):
    A co, nie? Publicznie odmówiono "Ojcze Nasz" na Śląsku w roku 1848 po kilkudziesięciu latach przerwy. Na przełomie wieków i Niemcy musieli znać polski.
    Proboszczowie to mieli nawet urzędowwy (kościelny, biskupi) nakaz znajomości w stopniu komunikatywnym.
  • los napisal(a):
    Hehehe.

    Znam ten strach, poznałem go, kiedy niespodziewanie stanąłem twarzą w ryj z Jerzym Urbanem na Krakowskim Przedmieściu. Ograniczyłem się do zwyzywania, po pysku nie dałem. Bałem się zajebania, nie przez wrogów, przez swoich.
    Urban jest zapobiegliwy- widziałem go z dwumetrowym ochroniarzem kierowcą o rysach twarzy oficera SB.
  • edytowano May 2018
    no i to jest bomba. Dla mnie najpiękniejszy fragment jest o Kaszubach - rozdział Motyl w jantarze.
  • gloomy napisal(a):
    no i to jest bomba. Dla mnie najpiękniejszy fragment jest o Kaszubach - rozdział Motyl w jantarze.
    str. 194
    Ibn Jakub, rok 965

    I wogóle Slowianie są to ludzie odważni i zaczepni.
    Gdyby nie bylo wśród nich rozdwojenia wskufek wielu rozgalęzień ich pokoleń (plemion) i rozdrobnienia ich plemion, żaden lud na ziemi nie mógłby się potęgą z nimi mierzyć.
  • Exspectans napisal(a):
    Rafał napisal(a):
    A co takiego wiadomo o Wieletach aby ich tak oceniać?
    OIDP to gdy czytałem monografię Labudy o Mieszku I, to wynikało z niej, że większym zagrożeniem dla powstającego państwa polskiego byli Wieleci, niż Niemcy. Generalnie byli bardzo silnym ośrodkiem pogaństwa i chętnie poszerzali Lebensraum.

    Co ciekawe student Gerard Labuda był oddelegowany z uniwersytetu do współpracy z Józefem Kisielewskim przy jego pracy nad "Ziemia gromadzi prochy".
  • edytowano May 2018
    qiz napisal(a):
    Urban jest zapobiegliwy- widziałem go z dwumetrowym ochroniarzem kierowcą o rysach twarzy oficera SB.
    Tak z 10 lat temu sam do Kliffa sobie samochodem podjeżdżał...

  • Był sam. On nas zna na wylot.
  • los napisal(a):
    Był sam. On nas zna na wylot.
    No to na mnie chodzi z ochroną ;)
  • los napisal(a):
    Był sam. On nas zna na wylot.
    Wygląda na to, że im bardziej zwyrodniały bydlak tym bardziej może liczyć na bezkarność.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.