Pochwała Wielkiego Stalina

245

Komentarz

  • Szczecin zawsze francuski ;)
  • edytowano August 2019
    Czytam se o Krzyżowym kręgu.
    Wyłapali i powywieszali nawet nie na rok przed końcem wojny.
    Wszystko przez biurokracje i protokoły z zebrań
  • image

    Mapka cesarstwa z roku 1789. Zakładam, że jeśli do tej pory nikt nie włączył Gdańska ani Warmii, to i później nie mieli do tego głowy.
  • Swoją drogą, niesamowite, że w 1789 Prusy składały się głównie z PRL, Brandenburgii i paru skrawków RFN, w tym połowy Julich-Klewe-Berg (a dokładnie Klewe i Mark).
  • Z drugiej strony wygląda, że jakieś 1/3 RFN należało do klechów. Pytanie, ile mieli dywizji.
  • edytowano August 2019
    W Breslau też był książę.
    I miał swe księstwo. Nyskie
    image
  • loslos
    edytowano August 2019
    Prusy należały i nie należały do Świętego Cesarstwa, jak to u Niemców w zwyczaju. Pokazuję i objaśniam: Brandenburgia należała a Prusy nie, zresztą unitarne państwo to się stało w XVIII wieku, bodaj nie czy po rozbiorach Rzplitej. Wcześniej długo to była li tylko unia personalna. Austro-Węgry też należały i nie należały do Świętego Cesarstwa, co detalicznie wyjaśnia Sandor Fryderyk Rosenfeld http://www.tomaszgabis.pl/2012/03/31/sandor-fryderyk-rosenfeld-„wyklad-geografii-austro-wegier”/

    A że każdy mówiący po niemiecku to Niemiec toż to taka sama oczywistość jak to, że każdy mówiący po angielsku to Anglik. Status prawny Drugiej Rzeszy był niemal identyczny jak Unii Europejskiej. Faktycznie też było podobnie z jedną ale istotną różnicą, była nią armia pruska. To kawałek miłej muzyki



    Najbardziej mi się podoba pan z abażurem na głowie.
  • los napisal(a):
    Najbardziej mi się podoba pan z abażurem na głowie.
    Mie użek zmilitaryzany jajnik.

  • Zwracam też uwagę, że na mapce jednak Gdańsk otoczono taką przerywaną linią, Warmii nie. O Warmii nie pisałem, a o Śląsku i Gdańsku.
  • edytowano August 2019
    rozum.von.keikobad napisal(a):
    Zwracam też uwagę, że na mapce jednak Gdańsk otoczono taką przerywaną linią
    Tak, ale dana linia jest w gustownym kolorze oranż, a nie w czerwonym kolorze wiadomego Cesarstwa.

    Zresztą jest to szczegółowo opisane: "Autonom. pod pol. zwierzchnością".

    Ta "pol. zwierzchność" cheba kończy rozmowę, czy dane miasto należało do Rzplitej czyli też Cesarstwa.
  • Przy okazji z danej małpki dowiadujemy się, że istotnie Austria, a nie Niemcy rozebrały Rzplitą, gdyż "Król. Galizien" jest w kolorze łososiowym, czyli poza-cesarskim, a tylko ze sraczkowatą austriacką obwódką.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Z drugiej strony wygląda, że jakieś 1/3 RFN należało do klechów. Pytanie, ile mieli dywizji.
    Odpowiednią ilość. Świeckie obyczaje biskupi mieli świeckie.
  • Tak podejrzewałem. Będąc młodem dziecięciem uległem niezmiernemu rozluźnieniu, jak dowiedziałem się, że w latach 80. XIX w. został zezłomowany ostatni okręt papieskiej floty wojennej. Byłem wtedy pod głębokiem wpływem amerykańskiej myśli liberalnej i wykrzyknąłem: "I słusznie!"

    Dziś jeszcze, za tym fhąsuskim myślicielem, uważam że lepiej ażeby Papież był panem całego świata, a nie tylko drugorzędnym włoskim księciuniem.

    To samo odnosi się do książąt NRF-owskich.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Przy okazji z danej małpki dowiadujemy się, że istotnie Austria, a nie Niemcy rozebrały Rzplitą, gdyż "Król. Galizien" jest w kolorze łososiowym, czyli poza-cesarskim, a tylko ze sraczkowatą austriacką obwódką.
    Zabór pruski też pozostał poza Cesarstwem, natomiast Ślunsk włączyli. Znaczy nie wyłączali, bo w Cesarstwie był od Jana Luksemburskiego. Idzie na to, że za wiele roszczeń terytorialnych Niemcy nie mogą mieć. I to słabiutkie - Ślunsk zrabowali Czechom w połowie XVIII wieku a Pomorze odziedziczyli sto lat wcześniej.
  • Dodam jeszcze, że dana mapka nie jest w 100% dokładna, gdyż bawiąc wczorej w Jastarni, dowiedziałem się że Jastarnia Zachodnia (i dalej aż po Hel) należała do Gdańska, natomiast Jastarnia Wschodnia - wprost do Królestwa. W wyniku tego kościół parafialny znajduje się we wschodniej części miasteczka.

    Granica ta uległa zatarciu dopiero w wyniku II rozbioru, a istniała ze ćwierć tysiąclecia.
  • Ciekawą rzecz przeczytałem będąc na Helu. Otóż ciocia wiki podaje, że Hel po I wojnie należał się Niemcom jak psu buda - 97% Niemców. W jednym z Kościołów na końcu mierzei sprawa opisana jest nieco inaczej. Okazało się, że Herrenvolk miała taką siłę przyciągania, że aby zniemczyć Hel musiała... zakazać okolicznym Kaszubom osiedlania się na nim, no chyba, że zaczną szprechać w języku Goethego. Jak po wojnie wróciła Polska Hel się szybko spolonizował. Ze względów militarnych Niemcy zostali poproszeni o przeniesienie się kilka wiosek na zachód - nie skorzystali. Przenieśli się do Niemiec.

    Podobnie repolonizacja Pomorza jako całości nastąpiła bardzo szybko. Okazało się, że Niemcy to głównie,
    albo urzędasy/wojskowi, którzy poza państwem niemieckim nie bardzo umieją żyć i wiali na tereny Reichu
    albo tak naprawdę Polacy mniej lub bardziej zniemczeni, którzy w koloryzowanych statystykach przypisywani byli do niemieckiego narodu (znanym przypadkiem repolonizacji jest np. historia Elżbiety Zawadzkiej - cichociemnej)
    część zwłaszcza młodych uciekła przed poborem do... Wojska Polskiego, które w latach 1919-1920 walczyło na wielu frontach. Niektóre miasta pomorskie sztucznie nie rozszerzały się, ponieważ Polacy dominowali na przedmieściach, więc aby nie psuć statystyk... Polacy mieli też dużo więcej dzieci, a część Niemców się spolonizowało (np. admirał Unrug, czy pierwszy burmistrz Torunia Otton Steinborn).
  • edytowano August 2019
    Skrzypek napisal(a):pierwszy burmistrz Torunia Otton Steinborn).
    Cheba pierwszy powojenny kerownik tego zacnego miasta, bo burmiszczów i nadburmiszczów miał od czasów niepamiętnych.

    Czytam ja w Łajce, że drugi powojenny kerownik to też ciekawa postać, w sensie prasłowiańskie imię z germańskim, najezdniczym nazwiskiem:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Bolesław_Wolszlegier

    Natomiast już trzeci w tym chwalebnym szeregu, to galileusz, choć z analogicznym układem prenomen--kognomen, co i w tym przypadku nakazuje szukać spolonizowanego Niemca:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Bronisław_Dietl

    Nota bene, jakież to zabawne, że ocenę galileuszowania mam totalnie ustawioną przez Jałowieckiego, który był zbulserwowany tym, że Polska przysyłała na Pomorze byle jakich kolesi z Galicji, którzy mieli tę tylko przewagę, że w CK monarchii trochę się nawąchali atramentu po kancelariach.

    Brat mój mówi, że do szkoły morskiej w Tczewie w ogóle nie przyjmowali Kaszubów (czytał we wspomnieniach jakiegoś wybitnego Kaszuby, który robił karierę w Berlinie, ale jak pojawiła się opcja Tczew, to tamże przeniósł się. Co roku po egzaminach wstępnych wracał do domu z westchnieniem "I znowu nie przyjęli żadnego z naszych..."). Noż łodafak??? Jedyni ludzie w Polszcze, którzy mieli od urodzenia wyczucie morza.

    I to zabawne, bo niejako wbrew historii własnej rodziny występuję, gdyż mój dziadek Stasiek najpierw był dobiegaczem w urzędzie skarbowym Lwów, a po wojnie (w sensie, tamtej) został ober-kerownikiem skarbówki w Lesznie. Tak było, jakem Soplica!
  • edytowano August 2019
    Też niezłe, o dziadku stryjecznym cytowanego Dietla:
    Józef Dietl (ur. 24 stycznia 1804 w Podbużu, zm. 18 stycznia 1878 w Krakowie) – polsko-austriacki[1] lekarz, polityk, profesor i rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, prezydent Krakowa w latach 1866–1874[2].

    Był jednym z 7 synów Franciszka Dietla, urzędnika austriackiego[3] i szlachcianki Anny z Kulczyckich[4]. Nauki pobierał najpierw w Samborze, do gimnazjum uczęszczał w Tarnowie, a następnie w Nowym Sączu[5]. Studiował filozofię na Uniwersytecie Lwowskim, następnie medycynę w Wiedniu, gdzie uzyskał doktorat medycyny i rozpoczął praktykę lekarską
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Józef_Dietl

    Kolo ląduje w świeżo okupowanym kraju, jako syn okupanta, i co robi? Sze polonizuje, panie kochanku! Tak trzeba żyć.

    https://forumakademickie.pl/fa-archiwum/archiwum/2000/06/artykuly/19-rody.htm

  • Nota bene, jakież to zabawne, że ocenę galileuszowania mam totalnie ustawioną przez Jałowieckiego, który był zbulserwowany tym, że Polska przysyłała na Pomorze byle jakich kolesi z Galicji, którzy mieli tę tylko przewagę, że w CK monarchii trochę się nawąchali atramentu po kancelariach.
    Jest coś na rzeczy, gdyż nie on jeden ..
    Tak z marszu, to Sukindorf u Czarnyszewicza ale dałoby się naskubać jeszcze więcej.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Też niezłe, o dziadku stryjecznym cytowanego Dietla:
    Józef Dietl (ur. 24 stycznia 1804 w Podbużu, zm. 18 stycznia 1878 w Krakowie) – polsko-austriacki[1] lekarz, polityk, profesor i rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, prezydent Krakowa w latach 1866–1874[2].

    Był jednym z 7 synów Franciszka Dietla, urzędnika austriackiego[3] i szlachcianki Anny z Kulczyckich[4]. Nauki pobierał najpierw w Samborze, do gimnazjum uczęszczał w Tarnowie, a następnie w Nowym Sączu[5]. Studiował filozofię na Uniwersytecie Lwowskim, następnie medycynę w Wiedniu, gdzie uzyskał doktorat medycyny i rozpoczął praktykę lekarską
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Józef_Dietl

    Kolo ląduje w świeżo okupowanym kraju, jako syn okupanta, i co robi? Sze polonizuje, panie kochanku! Tak trzeba żyć.

    https://forumakademickie.pl/fa-archiwum/archiwum/2000/06/artykuly/19-rody.htm
    No i jest uwieczniony prominentną ulicą.
  • Prawda prawda. W mieście Łodzi jest, właściwie to było bo zapomniane, takie powiedzenie że nie masz lepszego człowieka niż spolonizowany Niemiec i gorszej kanalii niż zgermanizowany Polak.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    rozum.von.keikobad napisal(a):
    Zwracam też uwagę, że na mapce jednak Gdańsk otoczono taką przerywaną linią
    Tak, ale dana linia jest w gustownym kolorze oranż, a nie w czerwonym kolorze wiadomego Cesarstwa.

    Zresztą jest to szczegółowo opisane: "Autonom. pod pol. zwierzchnością".

    Ta "pol. zwierzchność" cheba kończy rozmowę, czy dane miasto należało do Rzplitej czyli też Cesarstwa.
    Ale dla pomarańczowej przerywanej kreski w ogóle nie ma legendy.

    Natomiast wracając do kwestii "roszczeń" to przepraszam, ale choćby i przez tysiaka lat Wrocław czy Gdańsk były w Niemczech - to na jakiej podstawie można domagać się jego zwrotu? Nie róbmy jaj.
  • Rafał napisal(a):
    Prawda prawda. W mieście Łodzi jest, właściwie to było bo zapomniane, takie powiedzenie że nie masz lepszego człowieka niż spolonizowany Niemiec i gorszej kanalii niż zgermanizowany Polak.
    Się wie. Polak, który służy szwabom jest gorszy tysiąc razy jak Niemiec

  • rozum.von.keikobad napisal(a):
    Zwracam też uwagę, że na mapce jednak Gdańsk otoczono taką przerywaną linią, Warmii nie. O Warmii nie pisałem, a o Śląsku i Gdańsku.
    Bo to po pierwszym rozbiorze dopiero. A wtedy jeszcze Gdańsk przy Rzeczypospolitej.

  • Rafał napisal(a):
    Prawda prawda. W mieście Łodzi jest, właściwie to było bo zapomniane, takie powiedzenie że nie masz lepszego człowieka niż spolonizowany Niemiec i gorszej kanalii niż zgermanizowany Polak.
    Zacne. Chomikuję.
    Ale to już Chesterton powiedział że ilekroć ktoś werbalnie mieszał Polskę z błotem, tylekroć okazywał się szmatą.
    Dotyczy również Polaków.
  • @Rafał
    Zanabylem droga kupna ku Twojej czci
    https://www.znak.com.pl/ksiazka/zakurzony-jezyk-hanna-sukare-148033
    Jeszcze nie przeczytalem

    Btw jak z Dedeciusem? Udało Ci się dotrzeć do jego książki?
    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/155182/europejczyk-z-lodzi-wspomnienia
  • christoph napisal(a):
    @Rafał
    Zanabylem droga kupna ku Twojej czci
    https://www.znak.com.pl/ksiazka/zakurzony-jezyk-hanna-sukare-148033
    Jeszcze nie przeczytalem

    Btw jak z Dedeciusem? Udało Ci się dotrzeć do jego książki?
    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/155182/europejczyk-z-lodzi-wspomnienia
    Ooo! Nie znam. Kupię sobie.
  • Rafał napisal(a):
    Prawda prawda. W mieście Łodzi jest, właściwie to było bo zapomniane, takie powiedzenie że nie masz lepszego człowieka niż spolonizowany Niemiec i gorszej kanalii niż zgermanizowany Polak.
    o, to, to.

    Z genealogicznych dokumientow mi wynika ze czescy przodkowie najpierw sie wew mieście Łodzi zgermanizowali (lacznie z nazwiskiem, choc to moze krecia robota klechow) zeby potem sie spolonizowac (z owej Łodzi uprzednio na prowincje wyjechawszy). A wszystko w jednym XIX wieku.
  • Poczytajcie o tzw. Głuchoniemcach, średniowiecznych niemieckich osadnikach w okolicach Krosna, Jasła i Rzeszowa. Całe wsie polonizowały się gdzieś do XVIII w. Dziś to najlepsi Polacy
  • Kielar stał się Kilarem
  • A wracając do tomatu - faktem jest, że Stalin bardzo wzmocnił Polskę. Uczynił to z tego samego powodu, dla którego Amerykanie wzmocnili Niemcy - jako państwo frontowe.
  • Z niewolnika nie ma robotnika
    Choć obydwa skorzystały
  • Ale mięso armatnie jest doskonałe.
  • Teraz jesteśmy wzmacniani w tym samym celu.
  • korzystajmy ze wzmacniania ile się da. Lepsze to niż ekonomiczna depopulacja.
  • Nikt nas nie wzmacnia. Poza Bogiem oczywiście.
  • oj tam, w bilansach mają zaplanowane całkiem niezłe pieniądze na dozbrojenie tej części świata

    zasilenie terminala w Świnoujściu, budowanego dla mitycznego gazu z Kataru też jest znaczące. Chcę przypomnieć, że USA niekoniecznie chciały eksportować swój gaz.

    Uruchomienie przez panią Kolindę projektu Trójmorza też się stało. Idzie powoli, ale idzie.

    Musimy korzystać, jeśli tego nie zrobimy zaczną rozmawiać o tym kawałku ziemi z kimś innym.
  • Tak korzystamy. Polska jest na tyle duża, zamozna i atrakcyjnie położona że każdy wielki chciałby ją mieć dla siebie lub chociaż po swojej stronie. My korzystajmy z tego drugiego. To kolejny powód dla którego lepszy sojusznik daleki niż bliski. Bliscy mają alternatywę w postaci podziału wpływów. W niekorzystnych okolicznościach to rozbiory lub pakt Hitler - Stalin. Wszelkie resety, fajne Putiny, dogadywanie sie Trumpa z nim, deale Rosji z Niemcami, Francją, Włochami i innymi zblazowanymi dupkami z Zachodu trzeba pacyfokowac, utrudniać i czynić nieoplacalnymi wszelkimi sposobami. I rosc w siłę w międzyczasie. Coraz bardziej widać że to jest plan Jarkacza na czas długi także po nim.
  • edytowano September 2019
    Z polecenia kolegów przeczytałem tekst Ignaca, bardzo ciekawe refleksje, mącoco-porządkujące. Tak zupełnie luzem dorzucę, że w sumie można by na swój sposób pochwalić te różne peerelackie akcje przesiedleńcze, akcje kulturowe (1000 lat narodu), które też przeorały kondycję ludzką i sprawiły, że ludy Polski odnajdują się jeno w kulturalnej Cepelii, może z wyjątkiem Ślązaków, ale i tam ruchy autonomiczne dość słabe są.
  • To kolejny powód dla którego lepszy sojusznik daleki niż bliski. Bliscy mają alternatywę w postaci podziału wpływów.
    Kolega myśli wyjatkowo regionalnie. USA we konflikcie z Chinami zapłaci za wsparcie Rosji bez żadnego problemu. Pytanie czym - czy raczej: kim. Zaś odnośnie Stalina - Polska zapłąciła daninę krwi i bólu, ale obecnie wnukowie tych ludzi są beneficjentami państwa jednolitego narodowościowo i jednak lepiej położonego geograficznie niż w 1939. Jakbyśmy jeszcze w 1945 skasowali okreg kalinogradzki (a przynajmniej zmniejszyli - a to było prawie uzgodnione) to prawie ideał. Prawie bo jednak i grodzieńszczyzny i Lwowa mocno żal.
  • edytowano September 2019
    Narody chyba wszystkie dobrze się czują w swoich Cepeliach. No bo jaki naród może czuć się dobrze w głodnym Paryżu z gilotynami, albo w czasie Komuny Paryskiej, albo w Petersburgu po strzałach z Aurory, czy Jekatyrienburgu jak rodzinę carską mordowali w piwnicy. No może Niemcy, którzy byli w euforii na wiecach Hitlera, ale jak bombardowano Berlin i Drezno już trochę mniejszej. Amerykanie nie mają swojej Cepelii i może dlatego zafundowali sobie pierwszą wojnę totalną w historii nowożytnej, czyli secesyjną, z której są do dziś dumni jako ze szczytowego osiągnięcia wolności. Narody zdegenerowane powstają, czyli stają się swoją potworną karykaturą, w wyniku tak zwanych mordów założycielskich. Narody normalne budują się z mitów i tradycji.
  • Amerykanie mają sporo cepelii, np. Siuksów i Apaczów. Mają też cepelię angielską oraz nieco własnej, oświeceniowej. XIX w. z sześciostrzałowcami i lassami też był fajną cepelią.

    Ba, Hollywood to przecie największy na świecie rozsadnik amerykańskiej cepelii, współczesnej i tej nieco starszej.
  • PS. ja miałem na myśli takie ludy mniejsze w ramach narodu, Kaszubów, Górali itp. PRLowski monolit pozwolił im zaistnieć ino w kulturze ludowej.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Amerykanie mają sporo cepelii, np. Siuksów i Apaczów. Mają też cepelię angielską oraz nieco własnej, oświeceniowej. XIX w. z sześciostrzałowcami i lassami też był fajną cepelią.

    Ba, Hollywood to przecie największy na świecie rozsadnik amerykańskiej cepelii, współczesnej i tej nieco starszej.
    No racja. Dziki Zachód ale jakby mniej popularny. Teraz to raczej dzieci kwiaty i make love not war. USA chorują na taką samą oikofobię jak europejski Zachód tyle że wcześniejsze stadium. Oczywiście przebieg może być inny.
  • Nie wiem czy wcześniejsze, czy późniejsze. Tamtejsze freaki żądają już delegalizacji służb imigracyjnych. Całe miasta ogłaszają, że nie będą przestrzegać przepisów (anty)imigracyjnych.
  • Zresztą, dzieci-kwiaty, spodnie-dzwony i dziwaczne kapelusze z lat 70. to też fajna cepelia. Nawet fajeczka zrobiła się legalna tu czy tam.
  • edytowano September 2019
    Chodzić na wygiętych nogach z machalasem w ręku trochę niewygodnie.
  • No wiem. Sam się załapałem i nosiłem dzwony oraz miałem pióra do pół pleców. Jeździłem auto-stopem po Polsce, zarabiałem jako traktorzysta i zbieraniem grzybów oraz pracą u rzeźnika. Jednak do nauki się przykładałem i byłem prymusem ale nie lalusiem i lizusem. Były czasy. To jednak nie moja Cepelia. Jednak literatura i historia. Jednak Romantyzm i Pozytywizm. Jednak Polska Jagiellonów, Legiony i Powstanie a nie młodzieńcze subkultury. Dragów nie brałem i satanistycznych oraz nihilistycznych tekstów pieśni buntu nie rozumiałem. Lengłydż miałem wtedy jeszcze słaby. Korzeń musi być. Musi sięgać naprawdę głęboko aby przetrwać susze i powodzie.
  • "Komunizm dobry tylko ludzie nie dorośli."

    Najzabawniejsze, że to prawda. Jak wykazaliśmy dobitnie, komunizm się Polsce przysłużył: wyrównanie granic, Drang nach Westen, pozbycie się mniejszości narodowych, społeczeństwo bezklasowe, industrializacja, urbanizacja (nie o Jerzego idzie) i modernizacja. Wszystko dobre. Dlaczego więc było tak źle, skoro było tak dobrze? Bo ludzie nie dorośli. Ten element komunizm ewidentnie zaniedbał promując łajdactwo a niestety jestto element kluczowy, co wiedział już wielki Lenin: kadry decydują o wszystkim. Tę lukę komunizm zostawił i dlatego polski żywioł został przechwycony przez Sługę Bożego Stefana kardynała Wyszyńskiego i obecnie jest na najlepszej drodze do stania się polskim narodem.

  • Prawda. Po raz pierwszy prawdziwym narodem. Bo przedtem nie był. Zalążki i to bardzo dobre jednak były i wzloty były. Jest z czego czerpać. Należy przy tym wiele zdecydowanie odrzucać.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.