Skip to content

Najgorszy mundial eveeeer...

«13

Komentarz

  • A skąd.

  • Obejrzałem tylko mecz otwarcia w około 50% - nie mam nic do powiedzenia poza zastanawiającą liczbą 3 czerwonych kartek. Godziny transmisji są dla mnie nie zjadliwe. Za dużo drużyn, za dużo do zapamiętania.
    Może jak będą ćwierć i półfinały?
    Sam finał z pewnością.

  • Nie

  • Nigdy nie potrafiłem zainteresować się facetami ganiającymi obszyty balon.

  • Ale np taki mecz Curasao - Niemcy to obejrzę (jeśli będzie czas i możliwości).

    Wynik 2:0 dla Australii z Turcją odbieram jako b.duże zaskoczenie. Ja dalej żyje w mylnym chyba przekonaniu że piłka nożna to Europa a potem reszta świata więc takie wyniki są dla mnie "wstrzansajonce".

  • Nie. Skończyłem z piłeczką gdy Małysz zakończył karierę.

  • Coś tam zerkałem na mecz otwarcia z Meksykiem w czwartek, przedwczoraj na Kanadyjców, a wczoraj na Szwajcarię, ale zero zaangażowania emocjonalnego. I tak po prawdzie nie będę nawet w stanie wykrzesać go, żeby mocno trzymać kciuki za przez tyle lat ukochane 🇧🇷 (od Mundialu w 1982 i Zico z Sokratesem) oraz 🇦🇷 (od 1986 i Maradony)

  • mam o tyle lepij że syn1 ma zajoba na punkcie piłki i mi na bieżąco wszystko relacjonuje/rekomenduje, nawet jak jestem w pracy to mi pisze wiadomości ws MŚ

    no i ztym Curacao to jest tak że to Holandia 2 bo większość zawodników to właśnie naturalizowani Holendrzy, którzy z wyspą nie mają nic wspólnego (chyba tylko 1 z nich urodził się na Curasao)

    Kokoty poległy z Koreą Płd - a taki był u nasz szoczek za Engela....

  • @rozum.von.keikobad powiedział(a):
    Oglądacie?

    Panie, ja to nawet wyniki niechętnie przeglądam. W sensie Czechy-Koreja 1:2. Wyspy Hulagula-Paflagonia 0:0.

  • Więc ja oglądam, ale 104 mecze to za dużo, by zobaczyć wszystkie, a nawet większość.

    A czemu najgorszy ever?
    Po pierwsze, 48 drużyn i 104 mecze to za dużo, by to ogarnąć. Po drugie, prawdopodobnie będzie bardzo nierówny poziom i dużo przypadku. Z Europy drużyn awansuje tyle, co kiedyś, za to z innych miejsc są drużyny w stylu Curucao, jakiś piłkarski żart. System rozgrywek prawdopodobnie szybko wpędzi na siebie jakieś dobre drużyny w fazie play-off, a przepuści jakichś ogórków do ćwierćfinału albo i dalej.

    Po trzecie, godziny grania/ transmisji. Dla nich nieznośne i dla nas nieznośne. Jasne, to problem z każdym mundialem za oceanem i np
    12 lat temu poziom spadał z rundy na rundę. Do tego dochodzą ogromne odległości do pokonania, bo w Nowym Świecie wszystko jest większe. Jakby jeszcze było za małe, to mundial jest w 3 krajach, z których 2 należą do absolutnie największych na świecie. A i trzeci jest ogromny, większy niż cokolwiek w UE.

    Mimo wszystko oglądać zamierzam, bo turniej, z kolejnymi meczami ciągle, a nie co 2 tygodnie, z ułomnym, ale jednak przeglądem całego świata, brzmi lepiej niż jakakolwiek liga.

    A no i zalety. Wielgi piłkarz Robercig nie spieprzy żadnego karnego, więc liczba durnych komentarzy ludzi niemających pojęcia o piłce obniży się do niezauważalnego poziomu.

  • @marniok powiedział(a):
    Ale np taki mecz Curasao - Niemcy to obejrzę (jeśli będzie czas i możliwości).

    Wynik 2:0 dla Australii z Turcją odbieram jako b.duże zaskoczenie. Ja dalej żyje w mylnym chyba przekonaniu że piłka nożna to Europa a potem reszta świata więc takie wyniki są dla mnie "wstrzansajonce".

    Widziałem skrót tylko i to utwierdza mnie w przekonaniu, żeby takich właśnie meczów nie oglądać. Takich, czyli gdzie teoretyczny potencjał różni się bardzo, co sprzyja meczom do jednej bramki.

    A top na razie to mecz Brazylia - Maroko, i tu jest właśnie dokładnie odwrotność, mamy 2 drużyny z czołówki (Maroko ostatnio było 4, Brazylia w ćwierćfinale, czyli na miejscu 5-8), w efekcie wyrównany poziom. Ale ten mecz z kolei przekonał mnie, żeby nie zarywać nocy tylko spokojnie wstać rano i odpalić retransmisję.

  • Turcja Australia, dla mnie bez zaskoczenia. Jedni i drudzy miewali bardzo dobre występy, a zaraz potem bardzo słabe. Turcja po 3. miejscu na mundialu w Korei nawet nie zakwalifikowała się na kolejne euro mundial chyba też... ale w 2008 r. już znowu 3. miejsce w Europie.
    Australia z kolei miała dobre występy np. w 2006 r., a dopóki ich nie przenieśli z grupy "oceanicznej" do Azji, to regularnie miażdżyła tam całą konkurencję. Więc w obie strony wynik uważałem za otwarty.

  • Ty Rozum a co powiesz na España i jakiś tam Zielony Przylądek 0:0?

  • Wyjaśniam jak to działa. Na mundial (euro, VNL, inne ważne zawody) niektóre drużyny jadą jako faworyci a inni ledwo się dostali. Dla niektórych drużyn liczy się tylko zwycięstwo, ew. medal, dla innych sukcesem jest wyjście z grupy. Te pierwsze szykują szczyt formy na fazę finałową. Te drugie na grupę. Poprzez ten mikrocykl te słabe drużyny są w swojej optymalnej dyspozycji a faworyci w słabej. Faworyci liczą, że i tak wygrają z patałachem, kulturą gry, lepszymi indywidualnościami itd. Gdyby te same drużyny spotkały się w dacie finału, byłby pogrom, bo nie tylko faworyt miałby peak formy ale patałach - dołek.

    W obecnej technice preparatore szczyt formy można ustawić już nie tylko na konkretną datę, ale wręcz na godzinę.

  • Lubię piłkę i oglądam. Natomiast nigdy nie oglądam wszystkiego, teraz tym bardziej.

  • @trep powiedział(a):
    Wyjaśniam jak to działa. Na mundial (euro, VNL, inne ważne zawody) niektóre drużyny jadą jako faworyci a inni ledwo się dostali. Dla niektórych drużyn liczy się tylko zwycięstwo, ew. medal, dla innych sukcesem jest wyjście z grupy. Te pierwsze szykują szczyt formy na fazę finałową. Te drugie na grupę. Poprzez ten mikrocykl te słabe drużyny są w swojej optymalnej dyspozycji a faworyci w słabej. Faworyci liczą, że i tak wygrają z patałachem, kulturą gry, lepszymi indywidualnościami itd. Gdyby te same drużyny spotkały się w dacie finału, byłby pogrom, bo nie tylko faworyt miałby peak formy ale patałach - dołek.

    W obecnej technice preparatore szczyt formy można ustawić już nie tylko na konkretną datę, ale wręcz na godzinę.

    Napisz to pan patałachom z Grecji, którzy wygrali Euro 2004, albo takim Duńczykom, którzy z dziką kartą weszli do Euro 1992 i rozjechali wtedy wszystkich z gospodarzem i faworytem Niemcem w finale

  • To jest sport. Wyjątki się zdarzają.

  • edytowano 15 June

    Jedyny znany wyjątek w historii footballu to przypadek bugodrzańskich kopaczy, którzy nawet jak mają teoretycznie najlepszą drużynę na świecie (Mundial Argentina 1978), to muszą zaliczyć w kluczowym meczu wpierdol i odpaść. Tak samo dobrze żarło do półfinałów podczas Mundialu Germany 1974 i España 1982, żarło żarło i się zesrało. Bo bugodrzańskie kopacze mają mentalność chłopa pańszczyźnianego i nie wyrabiają silnej presji, oczekiwań społecznych i nie są w stanie psychicznie wygrać meczów o najwyższą stawkę

  • Wyjątkowo teraz Faraony zasadzili golca Belgom.

  • @rozum.von.keikobad powiedział(a):

    @marniok powiedział(a):
    Ale np taki mecz Curasao - Niemcy to obejrzę (jeśli będzie czas i możliwości).

    Wynik 2:0 dla Australii z Turcją odbieram jako b.duże zaskoczenie. Ja dalej żyje w mylnym chyba przekonaniu że piłka nożna to Europa a potem reszta świata więc takie wyniki są dla mnie "wstrzansajonce".

    Widziałem skrót tylko i to utwierdza mnie w przekonaniu, żeby takich właśnie meczów nie oglądać. Takich, czyli gdzie teoretyczny potencjał różni się bardzo, co sprzyja meczom do jednej bramki.

    A top na razie to mecz Brazylia - Maroko, i tu jest właśnie dokładnie odwrotność, mamy 2 drużyny z czołówki (Maroko ostatnio było 4, Brazylia w ćwierćfinale, czyli na miejscu 5-8), w efekcie wyrównany poziom. Ale ten mecz z kolei przekonał mnie, żeby nie zarywać nocy tylko spokojnie wstać rano i odpalić retransmisję.

    Tak a propo meczu niemców to taka zagadka 😉
    Bez ściągania proszę
    "Najpierw kibicujemy Polakom, potem krajom katolickim, wreszcie chrześcijańskim. I tu wolimy prawosławie niż heretyków. Jeśli nie grają chrześcijanie, kibicujemy monoteistom. A na końcu wszystkim, byle nie Niemcom…"

  • edytowano 15 June

    @marniok powiedział(a):
    Bez ściągania proszę
    "Najpierw kibicujemy Polakom, potem krajom katolickim, wreszcie chrześcijańskim. I tu wolimy prawosławie niż heretyków. Jeśli nie grają chrześcijanie, kibicujemy monoteistom. A na końcu wszystkim, byle nie Niemcom…"

    Cejrower? Cycat padał już na forumkach parę razy, ale źródła nie mogę sobie przypomnieć. Styl trochę cejrowaty.

  • Nie.

    Jeśli zagadka będzie za trudna to dam podpowiedź ale jeszcze nie teraz, może jutro.

  • To mógł być też ktoś z forumkowiczów. Ale nijak nie mogę sobie przypomnieć, kto...

  • Nikt z forumowiczów.
    Ale ok.
    Podpowiadam.
    Odpowiedź ta nomen omen bardzo się wiąże z mundialem.

  • Marian Piłka. Proste

  • Tak.
    Kolega wiedział czy podpowiedź pomogła?

  • Raz w życiu kibicowałam Niemcom - kiedy grali w finale z Argentyną. Był to rok 2014...

  • Obejrzałem drugą połówkę espania vs Capo di Tutti. Co 4 lata coś oglądam i to jest fajna formuła, bo ligą w wydaniu krajowym czy europejskim nie mam żadnego kontaktu, prawie wszystkie nazwiska grających są mi całkowicie obce. Nawet niektóre przepisy (liczba zmian podczas gry) są pewnym zaskoczeniem. Ale właśnie dlatego całe 45 +5 minut obejrzałem z przyjemnością

  • edytowano 16 June

    Nie mam czasu na pierdoły, ale czekam na meczyk USA - Iran z żymiańskim "sędzią" :D
    taki meczyk obejrzę cały. Od początku do końca.

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.