Ale żeby nie było tak łatwo i prosto to wydaje mi się wykres z czujnika powinien być ukazany z uwzględnieniem kontaktu piłki z zawodnikiem Portugali (nr 13 na koszulce) tak żeby były ukazane 2 "garby" - pierwszy z kontaktu z włosami Chorwata i drugi z głową Portugalczyka.
Nie idzie z tego wykresu odczytać/połączyć miejsca piłki w przestrzeni boiska z uwzględnieniem ustawienia piłkarzy
Edit: biała pionowa kreska na wykresie to chyba "piłka" więc jednak wydaje się że ten "garb" z wykresu dotyczy ewentualnych włosów Chorwata, co nie zmienia faktu że ukazanie dłuższego fragmentu wykresu z drugim "garbem" od kontaktu z głową Portugalczyka rozwiałby wszelkie wątpliwości.
Tu są trzy kwestie:
1. Ruch piłki czyli co? Jaki konkretnie policzalny parametr jest na osi y (na osi z zakładam czas)?
2. To, o czym piszesz czyli jakby to pokazać w ruchu i zobaczyć dwa garby.
3. Czy naprawdę właśnie to nie oglądał sędzia na VAR. Do tej pory było tak, że jeśli coś było udowadniane jakimiś pomiarami technicznymi (spalone, przekroczenie linii bramkowej), to sędziego nie wzywano do tv. Sens wezwania jest tylko po to, żeby podjął decyzję na podstawie wizualnej powtórki. Więc mnie się to wydaje jakby ktoś szukał logicznego, może i prawidłowego wyjaśnienia decyzji, która jednak była podjęta na dość wątpliwej podstawie.
To się robi zbyt skomplikowane, nie wiemy jakie parametry mierzy czujnik w piłce - przyspieszenie, prędkość, obrót w jakieś jednostce czasu? Coś innego?
Wyobrażam sobie też taką sytuację że dane z czujników wskazywały na kontakt z piłką (odchylenie wykresu) ale wizualnie nie można tego potwierdzić więc sędziowie VAR wezwali sędziego głównego do obejrzenia zdjęć - w końcu to on ostatecznie podejmuje decyzję co do uznania lub nie bramki.
@marniok powiedział(a):
Afrykańskie drużyny dały sobie wydrzeć wygraną w ostatnich minutach meczów (gole - wyrównujące lub zwycięskie - padły w tym samym czasie).
Anglia vs DRKongo - Kane na 2:1 w 86 min
Belgia vs Senegal - Telemans na 2:2 w 86 min (potem karny w 124 min meczu)
WKS vs Norwegia - Haaland w 86 min na 2:1
[dodatkowy smaczek to gol dla Kanady z RPA w 95 min]
Nie wiem czy to brak cwaniactwa boiskowego, zbytnia pewność siebie czy jeszcze coś innego lub w drugą stronę szczęście lub dojrzałość drużyn europejskich?
Sprawa mentalu. No ta murzyńskość opisana barwnie przez obszczańca zdRadka co do bugodrzańskiej ludożerki. A swoją szosą bon mot "polski biały Murzyn" nie wziął się znikąd, ma swoje historyczno-kulturowe, mocne umocowanie. I stąd moje refluksje o bugodrzańskich kopaczach jako mentalnych przegrywach, na które kompulsywnie zareagowali użytkownicy o małych Rozumkach
Sąsiedzi z Kolumbii kibel zajęli, że musiałeś zdefekować w tym wątku?
Nie, Ukry po raz kolejny zakłóciły ciszę nocną i dostały ultimatum, że następnym razem będę już dzwonił na policję. Ale skoro w ten osobliwy sposób podbiłeś swój wątas (cierpisz na koprofilię?) to informuję ciebie i innych, że akurat z dwoma młodymi Kolumbijczykami problemu nie ma żadnego. Oni zapieprzają już od miesiąca każdą noc, widzę ich tylko raz na dzień (w dzień śpią zapewne), kiedy wychodzą z bloku i udają się do samochodu i jadą do tyry do lokalnego, bugodrzanskiego cwaniaka, który wykorzystując tanią siłę roboczą rozbudowuje swoje imperium biznesowe na cały kraj i chce chyba zostać grubym Misiem. Obrzydliwy wyzysk człowieka i budowanie swojego bogactwa i pozycji na wykorzystywaniu innych ludzi. Natomiast witki dolne i górne opadają jeżeli chodzi o stanowisko jakie zajęła na piśmie Spółdzielnia, klasyczne Piłatowe umycie rąk. Po naszej polucji nie spodziewam się nic ponadto, dlatego na razie dwukrotnie zaniechałem dzwonienia do nich. Ale za trzecim razem w przypadku przegięcia przez Ukry będę musiał zadzwonić w sprawie zakłócenia ciszy nocnej i doprowadzić do ich przyjazdu chociaż do bloku, bo inaczej wyjdę na frajera w oczach tych uciążliwych od czasu do czasu Ukrów (być może da się ich wychować do życia we wspólnocie na bloku, czas pokaże)
@marniok powiedział(a):
Afrykańskie drużyny dały sobie wydrzeć wygraną w ostatnich minutach meczów (gole - wyrównujące lub zwycięskie - padły w tym samym czasie).
Anglia vs DRKongo - Kane na 2:1 w 86 min
Belgia vs Senegal - Telemans na 2:2 w 86 min (potem karny w 124 min meczu)
WKS vs Norwegia - Haaland w 86 min na 2:1
[dodatkowy smaczek to gol dla Kanady z RPA w 95 min]
Nie wiem czy to brak cwaniactwa boiskowego, zbytnia pewność siebie czy jeszcze coś innego lub w drugą stronę szczęście lub dojrzałość drużyn europejskich?
Bardziej niż na minuty, zwróciłbym uwagę na nazwiska. To są klasowi, doświadczeni zawodnicy i oni robią różnicę. W afrykańskich drużynach często takich nie ma, ale czemu, talenty się tam nie rodzą?
Otóż bardzo często piłkarze afrykańskich reprezentacji rodzą się w Europie, z podwójnym obywatelstwem. Najlepsi wybierają Francję, Anglię, Belgię, Szwajcarię, tym słabszym zostaje drużyna kraju rodziców czy dziadków. I tak to się kończy.
Z wyjątkiem Algierii każda afrykańska drużyna z tych par zagrała powyżej teoretycznego potencjału i nie ma się czego wstydzić.
Brazylia niestety odpada, ale na własne życzenie. Niestrzelony karny i sytuacja Endricka były raczej błędami napastników niż wyczynami bramkarza, inne interwencje oczywiście miał znakomite.
Trump uruchomił swoje kontakty i FIFA zawiesiła czerwoną kartkę dla amerykańskiego piłkarza Baloguna.
Kolejny skandal, obok sędziowania (np. mecz Paragwaj - Francja) na MŚ.
Bo jest dużo meczy, a dla marksistów ilość przechodzi w jakość, a tyle meczów jeszcze nie było
Poważniej mówiąc, dla mnie topowym mundialem był katarski. Piłkarze w pełni sezonu, bez zmęczenia (sezonem i zbędnymi lotami przez cały kontynent), mecze o znośnych porach, zero jakiegoś przepychania gospodarza, najlepszy finał jaki pamiętam (nawet jeśli przegrany przez drużynę której kibicowałem). Czyli totalne przeciwieństwo obecnego.
Dla mnie zaś najlepszym i najbardziej sentymentalnym pozostanie Mundial España82 z bajecznie grającą Brasil z Zico i Sokratesem. Jedyny taki Mundial, do którego będę się do końca swojego żywota dogrzebywał w czeluściach swojej pamięci.
Posłuchajmy więc w ramach reminiscencji
Napastnicy strzelają dużo goli, jest dużo spektakularnych spotkań- i niemal w każdym przegrywa drużyna, której kibicuję (czarne afryki)...
Spektakularność spotkań pewnie jest ciężko policzalna, ale liczba bramek i przegrane murzyńskie już bardziej.
Więc spieszę przypomnieć, że (tak zgadliście) mundial wart przypomnienia to ten z 1954 r. Średnia bramek na mecz była znacznie większa niż teraz, ale z porażkami drużyn z Afryki było gorzej, żadna nie przegrała, bo... żadna nie grała
Ja niby też, ale smutkiem napawa mię ćwierćfinał, w którym będzie musiała odpaść albo Norwegia, czarny koń tych igrzysk, z Haalandem, który jest dla mnie najbardziej charyzmatycznym piłkarzykiem danej imprezy. Albo Anglia.
@qiz powiedział(a):
Odpadnięcie Anglii jest prawie tak fajne, jak odpadnięcie niemców
Pracując z Angolami mogę napisać iż 'ręka Boga' w wykonaniu Maradony dalej ich boli, co najweselsze to i tych nie do końca rdzennych (ale 2/3 pokolenie) i częściowo nie pamiętających osobiście (urodzenie 90+)
Komentarz
Ale żeby nie było tak łatwo i prosto to wydaje mi się wykres z czujnika powinien być ukazany z uwzględnieniem kontaktu piłki z zawodnikiem Portugali (nr 13 na koszulce) tak żeby były ukazane 2 "garby" - pierwszy z kontaktu z włosami Chorwata i drugi z głową Portugalczyka.
Nie idzie z tego wykresu odczytać/połączyć miejsca piłki w przestrzeni boiska z uwzględnieniem ustawienia piłkarzy
Edit: biała pionowa kreska na wykresie to chyba "piłka" więc jednak wydaje się że ten "garb" z wykresu dotyczy ewentualnych włosów Chorwata, co nie zmienia faktu że ukazanie dłuższego fragmentu wykresu z drugim "garbem" od kontaktu z głową Portugalczyka rozwiałby wszelkie wątpliwości.
Więc sprawa nadal otwarta.
Tu są trzy kwestie:
1. Ruch piłki czyli co? Jaki konkretnie policzalny parametr jest na osi y (na osi z zakładam czas)?
2. To, o czym piszesz czyli jakby to pokazać w ruchu i zobaczyć dwa garby.
3. Czy naprawdę właśnie to nie oglądał sędzia na VAR. Do tej pory było tak, że jeśli coś było udowadniane jakimiś pomiarami technicznymi (spalone, przekroczenie linii bramkowej), to sędziego nie wzywano do tv. Sens wezwania jest tylko po to, żeby podjął decyzję na podstawie wizualnej powtórki. Więc mnie się to wydaje jakby ktoś szukał logicznego, może i prawidłowego wyjaśnienia decyzji, która jednak była podjęta na dość wątpliwej podstawie.
To się robi zbyt skomplikowane, nie wiemy jakie parametry mierzy czujnik w piłce - przyspieszenie, prędkość, obrót w jakieś jednostce czasu? Coś innego?
Wyobrażam sobie też taką sytuację że dane z czujników wskazywały na kontakt z piłką (odchylenie wykresu) ale wizualnie nie można tego potwierdzić więc sędziowie VAR wezwali sędziego głównego do obejrzenia zdjęć - w końcu to on ostatecznie podejmuje decyzję co do uznania lub nie bramki.
Nie, Ukry po raz kolejny zakłóciły ciszę nocną i dostały ultimatum, że następnym razem będę już dzwonił na policję. Ale skoro w ten osobliwy sposób podbiłeś swój wątas (cierpisz na koprofilię?) to informuję ciebie i innych, że akurat z dwoma młodymi Kolumbijczykami problemu nie ma żadnego. Oni zapieprzają już od miesiąca każdą noc, widzę ich tylko raz na dzień (w dzień śpią zapewne), kiedy wychodzą z bloku i udają się do samochodu i jadą do tyry do lokalnego, bugodrzanskiego cwaniaka, który wykorzystując tanią siłę roboczą rozbudowuje swoje imperium biznesowe na cały kraj i chce chyba zostać grubym Misiem. Obrzydliwy wyzysk człowieka i budowanie swojego bogactwa i pozycji na wykorzystywaniu innych ludzi. Natomiast witki dolne i górne opadają jeżeli chodzi o stanowisko jakie zajęła na piśmie Spółdzielnia, klasyczne Piłatowe umycie rąk. Po naszej polucji nie spodziewam się nic ponadto, dlatego na razie dwukrotnie zaniechałem dzwonienia do nich. Ale za trzecim razem w przypadku przegięcia przez Ukry będę musiał zadzwonić w sprawie zakłócenia ciszy nocnej i doprowadzić do ich przyjazdu chociaż do bloku, bo inaczej wyjdę na frajera w oczach tych uciążliwych od czasu do czasu Ukrów (być może da się ich wychować do życia we wspólnocie na bloku, czas pokaże)
Bardziej niż na minuty, zwróciłbym uwagę na nazwiska. To są klasowi, doświadczeni zawodnicy i oni robią różnicę. W afrykańskich drużynach często takich nie ma, ale czemu, talenty się tam nie rodzą?
Otóż bardzo często piłkarze afrykańskich reprezentacji rodzą się w Europie, z podwójnym obywatelstwem. Najlepsi wybierają Francję, Anglię, Belgię, Szwajcarię, tym słabszym zostaje drużyna kraju rodziców czy dziadków. I tak to się kończy.
Z wyjątkiem Algierii każda afrykańska drużyna z tych par zagrała powyżej teoretycznego potencjału i nie ma się czego wstydzić.
Ale on się przyznał, że poczuł włosami piłkę
a powiedział jeszcze którymi?
Możliwe, ale wywiady z piłkarzami odpuściłem sobie lata temu. Na boisku nie widziałem, żeby podszedł do arbitra i mu powiedział.
Brazylia niestety odpada, ale na własne życzenie. Niestrzelony karny i sytuacja Endricka były raczej błędami napastników niż wyczynami bramkarza, inne interwencje oczywiście miał znakomite.
A ja się cieszę że Norwegia gra dalej.
Trump uruchomił swoje kontakty i FIFA zawiesiła czerwoną kartkę dla amerykańskiego piłkarza Baloguna.
Kolejny skandal, obok sędziowania (np. mecz Paragwaj - Francja) na MŚ.
Jakby nie ta czerwona kartka to byłby najlepszy mundial ever
Najlepszy, bo?
Bo jest dużo meczy, a dla marksistów ilość przechodzi w jakość, a tyle meczów jeszcze nie było
Poważniej mówiąc, dla mnie topowym mundialem był katarski. Piłkarze w pełni sezonu, bez zmęczenia (sezonem i zbędnymi lotami przez cały kontynent), mecze o znośnych porach, zero jakiegoś przepychania gospodarza, najlepszy finał jaki pamiętam (nawet jeśli przegrany przez drużynę której kibicowałem). Czyli totalne przeciwieństwo obecnego.
Napastnicy strzelają dużo goli, jest dużo spektakularnych spotkań- i niemal w każdym przegrywa drużyna, której kibicuję (czarne afryki)...
Dla mnie zaś najlepszym i najbardziej sentymentalnym pozostanie Mundial España82 z bajecznie grającą Brasil z Zico i Sokratesem. Jedyny taki Mundial, do którego będę się do końca swojego żywota dogrzebywał w czeluściach swojej pamięci.

Posłuchajmy więc w ramach reminiscencji
Spektakularność spotkań pewnie jest ciężko policzalna, ale liczba bramek i przegrane murzyńskie już bardziej.
Więc spieszę przypomnieć, że (tak zgadliście) mundial wart przypomnienia to ten z 1954 r. Średnia bramek na mecz była znacznie większa niż teraz, ale z porażkami drużyn z Afryki było gorzej, żadna nie przegrała, bo... żadna nie grała
No tego mundialu nie pamiętam
No to mnie kulega zaskoczył
nie tego siem spodziewałem! Jak to pozory mylą.
Ja generalnie oglądam okruszki, nie kibicuję nikomu, nie znam statystyk
Ja niby też, ale smutkiem napawa mię ćwierćfinał, w którym będzie musiała odpaść albo Norwegia, czarny koń tych igrzysk, z Haalandem, który jest dla mnie najbardziej charyzmatycznym piłkarzykiem danej imprezy. Albo Anglia.
Odpadnięcie Anglii jest prawie tak fajne, jak odpadnięcie niemców
W Anglii właśnie spełniają się najczarniejsze koszmary Orwella i Chestertona.
Pracując z Angolami mogę napisać iż 'ręka Boga' w wykonaniu Maradony dalej ich boli, co najweselsze to i tych nie do końca rdzennych (ale 2/3 pokolenie) i częściowo nie pamiętających osobiście (urodzenie 90+)
Znaleźliśmy się już na etapie, że: Wszyscy, byle nie Angole i Żabojady